TOP3 minionego roku wg…

Tym razem, aby było bardziej obiektywnie i – co tu ukrywać – ciekawiej, postanowiliśmy zapytać kilka osób o ich zdaniem najlepsze płyty minionego roku. Sprawdźcie zatem, które wydawnictwa zrobiły największe wrażenia na…



Red – muzyk, członek grupy Obóz T.A., autor legendarnej już płyty producenckiej “Al-hub” oraz połowa projektu Red & Spinache. Od jakiegoś czasu związany z telewizją Polsat Cafe.
1. Kid Cudi – “Man on the Moon – End of Day”
Uwielbiam tę płytę za oryginalność, za bity i za tematy. Płyta, której mogę słuchać “od A do Z” bez naciskania fastfwd. “A Pursuit to Happiness” jest takim mistrzem, że hej!!! Polecam też “Hyyyerr”. Ogólnie płyta do słuchania w aucie i relaksowania.

2. Black Milk – “Tronic”
No i mamy dobrego zastępcę J Dilla. Black Milk też podchodzi z Detroit, ziomkuje się z tymi samymi ziomami co J Dilla, a płyta “Tronic” pod względem muzycznym to istna petarda… Szkoda tylko, że Milk tyle rapuje.

3. Tutaj kilka płyt po prostu bym dał, na trzecie miejsce: Joe Budden “Padded Room”, ostatnia płyta Q-Tipa, Slaughterhouse…

* * * * *

Wojtek Kamiński – jedna z osób współtworząca blog AxunArts od samego początku jego istnienia, student.
1. Pablopavo & Ludziki- „Telehon”
Dla mnie – bezapelacyjnie płyta tego roku, czekałem na nią długo i się nie zawiodłem. Pablopavo na tej płycie nie tylko pokazuje, że doskonale sobie radzi w klimatach zgoła innych niż reggae/ragga. Tekstowo (i muzycznie, ale to zasługa rewelacyjnych Ludzików) powalił mnie na łopatki. Bardzo osobista i bardzo dobra płyta.

2. Junior Stress – „L.S.M.”
Pomimo tego, że część kawałków można było usłyszeć wcześniej, to jednak na płycie pojawiły się w nieco innych wersjach, bardzo przy tym dobrych. Płyta gorąca, bardzo energiczna, a takie numery jak “Kroki”, “Miasta Wdzięk”, czy tytułowy “L.S.M.” zagościły na mojej playliście pod tytułem Najlepsze imprezowe kawałki.

3. Múm – “Sing Along To The Songs You Don’t Know”
Pierwsza na mojej liście zagraniczna płyta i jedyna. Bardzo fajna, bardzo przyjemna płyta, do której bardzo lubię wracać, niezależnie od pogody czy nastroju.

* * * * *

Pablopavo – wokalista składu Vavamuffin, współpracuje także z Ba-Lan Soundsystem oraz zespołem Sedativa. W roku 2009 ukazał się jego pierwszy solowy krążek, zatytułowany “Telehon”.
1. Spięty – „Antyszanty”
Tekstowe mistrzostwo świata. Spięty ma taką zdolność, że ze zwykłych słów, z których się układa zwykłe piosenki, on układa coś, co jest złośliwe, poetyckie i mistrzowskie zarazem. Bardzo mało osób ma taką zdolność. A obok tego ta płyta odwołuje się do najlepszych muzycznych rzeczy w latach 80.: do nowej fali, do Joy Division, do Siekiery. Moim zdaniem – płyta roku.

2. Junior Stress – „L.S.M.”
Płyta, na którą wielu czekało już od długiego czasu. Stress na scenie jest mniej więcej tak długo jak Vavamuffin. Muzycznie sięgająca bardzo głębokich rejonów, bardzo dobra płyta.

3. Bob One – „Jeden”
Ludzie w związku z tą płytą oczekiwali różnych rzeczy. Czy to będzie płyta mocno dancehallowa, albo mocno hiphopowa? Ostatecznie jest gdzieś tak w połowie drogi między roots, hip hopem a raggamuffin. Bardzo dobra płyta.

* * * * *

Agata Kozłowska – w blogowej rodzinie AxunArts poszczycić może się najkrótszym stażem, jednak nie przeszkadza to tak naprawdę w niczym, a już szczególnie w wypowiadaniu się o muzyce. Oto jej typy.
1. The Dead Weather – “Horehound”
Cóż mogło wyjść z mieszanki, jaką jest Jack White (The White Stripes, The Raconteurs), Alison Mosshart (The Kills), Dean Ferita (Queens Of The Stone Age) i Jack Lawrence (The Raconteurs)? Coś wspaniałego. Mimo że nowych kontynentów ci zasłużeni dla młodego rocka muzycy tym albumem nie odkrywają, to nie sposób nie zasłuchać się w tej muzyce. Udowadniają, że nadal istnieje coś takiego jak sztuka dla sztuki, nie komercji.

2. Hey – „Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!”
Nigdy nie byłam fanką Hey, jakoś nie chwytała mnie Kasia Nosowska. Lata 90. zbyt gitarowo-ogniskowe jak dla mnie. Ostatnie płyty lubię już bardziej, ale pokochałam ten zespół za ich najnowszą płytę. Moje skojarzenia – Radiohead, Kid A. Widząc, jak Hey wykonuje utwory z płyty na żywo, przekonałam się już całkowicie. Ogromny plus za to, że pomimo tylu lat grania nadal podążają ku zmianom, a te wychodzą im tylko na lepsze.

3. White Lies – “To lose my life…”
Coś w stylu Joy Division, Interpolu. Trzech chłopaków z Wielkiej Brytanii, bo gdzie indziej można grać taką muzę jak nie w Anglii. Melodie są, teksty też niezłe, a całościowo chwyta o wiele lepiej niż ostatni Editorsi. A jeszcze pomaga fakt, że to dopiero debiutancki krążek.

* * * * *

Piotr Uhle – zaprzyjaźniony blogger. Jak sam napisał o sobie: “student politologii, żeglarz, gitarzysta. Czasem mu się zdarza coś napisać. Czasem nawet, jak teraz, niezarobkowo.”
1. L.U.C. – „39/89 – Zrozumieć Polskę”
Porządna, hipnotyzująca muzyka okraszona archiwalnymi nagraniami radiowymi, telewizyjnymi i operacyjnymi. Co najważniejsze – prawie udało się ujęcie najnowszej historii Polski bez niepotrzebnego zadęcia i patosu. Nie oznacza to jednak, że płyta jest pozbawiona emocji. Przeciwnie – nagrania przedstawiają żywe historie żywych ludzi. Dzięki braku komentarzy każdy może odbierać te historie na swój sposób. Warto poświęcić wieczorem chwilę, założyć słuchawki, zamknąć oczy i pozwolić, by wyobraźnia zadziałała.

2. Kuba Badach – „Obecny. Tribute to Andrzej Zaucha”
Tu bardziej intymnie. Smakujemy kolejne utwory jak kawałki czekolady, delektując się nadzieniem. I takie samo jest zaskoczenie, że już więcej nie ma, gdy kończy się ostatni utwór. Badach z zespołem serwują nam soczystą porcję dźwięków, które pozostają w głowie na długo i przypominają o sobie w najmniej spodziewanych momentach. Najważniejszy w tej płycie jest jej magiczny nastrój. Świetnie nadaje się na wieczór z lampką wina w dłoni i osobą płci przeciwnej… też w dłoni.

3. Normalsi – „Pokój z widokiem na wojnę”
Kolejny polski punkt na mojej liście. Zespół mało znany, a szkoda. Nagrali spójną, bardzo dobrze brzmiącą płytę. To taki bardzo łódzki krążek. Niewesoły w klimacie, ostry, lekko ironiczny. I chyba trochę pogodzony z całą otaczającą niedoskonałością, bylejakością. Muzycznie jak zwykle Normalsi nie mogą mieć sobie nic do zarzucenia. Nowy, dwudziestoletni perkusista bez straty dla zespołu zajął miejsce Adama Marszałkowskiego (odszedł do Comy). Polecam do słuchawek na dłuższe podróże z Polskimi Kolejami Państwowymi.

* * * * *

Opinie zbierali Mateusz Kołodziej i Wojtek Kamiński.

4 Comments

  1. Lite

    Ło, propsy! Chciałem zrobić coś podobnego, ale w końcu nie wyszło. Szkoda tylko, że Pablopavo nie wie, że „Jeden” Bob One’a wyszło jeszcze w 2008. ; )

    Polubienie

  2. Mateusz "Axun" Kołodziej

    W sumie to małe niedopatrzenie z naszej strony, bo Wojtek nie zwrócił mu na to uwagi. Z drugiej strony może nic ciekawego nie było i dlatego podał tę płytę? W każdym razie i tak wielkie podziękowania dla Pablo za zgodę i Wojtka, za załatwienie sprawy. :)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.