Versus: Pjus – Life After Deaf

Ja miałem napisać recenzję płyty „Life After Deaf”, ale jakoś trudno było mi się do tego zabrać. Z pomocą przyszedł Wojtek, który zaczął kiedyś rozmowę o albumie Pjusa. I tak powstał drugi odcinek cyklu Versus.

Czwartek, 10.12.2009 r.

Wojtek: Od wczoraj słucham Pjusa.
Mateusz: Płyta jest dla mnie problematyczna. Gdyby nie fakt, że zachorował, to pewnie bym mu tej płyty pozytywnie nie oceniał. Tutaj się musiał o tym wygadać i tyle. Kilka numerów jest ok, ale ogólnie to takie słabe 4 (naciągane wręcz). Czekam w sumie na drugą płytę, bo wtedy okaże się, na co go stać i czy tylko potrafi nawijać o chorobie.
Wojtek: „Czytam rap” – fajny numer utrzymany w takim oldskulu. „Głośniej od bomb” – kurcze, przez ten utwór cały album nie sprostał moim oczekiwaniom.
Mateusz: „Głośniej od bomb” powinno być moim zdaniem na samym końcu, jako bonus track. Zupełnie inny klimat pod względem muzyki, ale utrzymany w tematyce całości. Czytam rap” dobry koncept na numer. Klimatycznie jak całość (oprócz „Głośniej…”) w starym klimacie. „Scarehead” najlepsze, „Fanatyk” też dobry.
Wojtek: „Scarhead” niezgorszy, tru, ale „Fanatyk” mi się nie podoba.
Mateusz: Czemu Ci się nie podoba?
Wojtek: Ten fragment „czerwone skurwysyny coś tam, coś tam”, miałem wtedy dosłownie taką minę… I wkurzają mnie te „gadane” fragmenty w środku numeru.
Mateusz: Wiesz, wplótł sobie refren innej piosenki. Kawałek jest polityczno-społeczny, on wyraża swoje zdanie antykomunistyczne i tyle. Ogólnie numer jest dobrze zrobiony.
Wojtek: Ale „Intro” jest mega mocne!
Mateusz: „Outro” lepsza. A serio to tak, dobrze zmontowane.
Wojtek: Słuchając „Intra”, to tak jak przy „Głośniej…” – oczekiwałem jakiejś mega bomby, która rozerwie mi głośnik, a tu… ledwo mi membrany drgają. Płyta letnia, a miała być gorąca. Ale przede wszystkim, całości jeszcze nie słyszałem, więc ogólnego werdyktu wydać nie mogę.
Mateusz: Tak jak Ci mówiłem na początku – trudno ją oceniać. Pjus się chciał wg mnie trochę wygadać na temat ostatnich wydarzeń z jego życia. Trzeba mu przyznać, że ciekawie ujął niektóre kwestie, ale czekam na kolejną solową płytę. Tam się okaże, co z niego za grajek. Bo jak dalej będzie nawijał o tym samym, to trochę lipa. Ile można słuchać numerów o tym samym? To jest jak z Tede – pierwszy numer o najkach był ok, ale w drugim to już trochę bez sensu kontynuować. Po co mówić coś, co już zostało powiedziane? Chyba po to, żeby potwierdzić, ale potwierdzić można jednym zdaniem, a nie całą zwrotką.
Wojtek: Także wrócimy jeszcze do niego.
Mateusz: Wrócimy, wrócimy.

One Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.