Krótka piłka #20: Przegląd nowości, których warto posłuchać

Studia, sen, studia, sen, studia, sen – tak najkrócej opisać można ostatnie kilka tygodni w moim życiu. Dzisiejsza Krótka piłka będzie małym zastępstwem za recenzje płytowe, jakich dawno tu nikt nie widział.

Jak pewnie większość osób, która odwiedza ten blog regularnie zauważyła, iż od dokładnie miesiąca nie pojawiła się tu żadna recenzja (ostatnią był tekst o płycie grupy Hey „Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!”). Powód jest banalny, ale jakoś nie mam czasu. Nie oznacza to oczywiście, że przestałem słuchać muzyki. Wręcz przeciwnie. Z nowościami płytowymi jestem „bardzo na czasie”, kupuję premierowe tytuły, słucham… tylko jakoś cholerka nie idzie usiąść spokojnie i coś napisać. Postanowiłem to dzisiaj nadrobić.

Poniżej kilka wybranych płyt z jakimi miałem okazję zapoznać się w ostatnim czasie. O każdej, żeby nie nudzić, postanowiłem napisać tylko kilka zdań. Zapraszam.

Robbie Williams „Reality Killed the Video Star”
Rzeczywistość potrafi być okrutna – szczególnie dla gwiazd, które nagle zaczęły blednąć. Na przestrzeni ostatnich kilku lat przekonał się o tym Robbie Williams. Były członek grupy Take That wreszcie wziął się w garść i nagrał nowy album, na którym znajdziemy czternaście premierowych utworów. Do miana powrotu roku brakuje wiele, jednak narzekać nie ma naprawdę na co.*



Sysan Boyle „I Dreamed a Dream”
Od kiedy świat istnieje, ludność lubuje się w historiach typu „od pucybuta do milionera”. Tak samo jest w tym wypadku. Szkotka, która miała wygrać brytyjską edycję programu „Mam Talent”, a zajęła w nim ostatecznie drugie miejsce, zaczyna marsz ku sławie i milionom – tym liczonym w funtach, bowiem fanów to ona milion już zapewne ma. O tym, że „I Dreamed A Dream” przed premierą, na amerykańskiej liście bestsellerów muzycznych w sklepie Amazon.com, była wyżej notowana niż powrotny album Whitney Houston i składanka z hitami Madonny, informowałem już jakiś czas temu. Czy warto było więc czekać? Trudna sprawa, ale chyba tak. Jeszcze się do tej płyty w 100% nie przekonałem. Covery „Wild Horses”, „I Dreamed a Dream”, „You’ll See” i „Amazing Grace” są naprawdę dobre. Reszta natomiast na ten moment nie przemawia do mnie aż tak. Jedno jest jednak pewne – Boyle i jej album to zjawisko na dzisiejszym rynku muzycznym.

Waldemar Kasta „13”
Waldemar Kasta, znany również jako Wall-E, powrócił. Solowa płyta zatytułowana „13” to, jak pisze na swojej stronie internetowej artysta, lekcja dobrego rapu, która na pewno nie będzie rozczarowaniem dla oddanych fanów, a wszystkim nowym sympatykom pokaże dobry, klasyczny, wręcz niepowtarzalny styl. I trudno się nie zgodzić, jednak zawsze musi być jakieś „ale”, także i teraz. „13” nudzi mi się po kilku przesłuchaniach. Nie ma czegoś takiego, że po ostatnim takcie mam nieodpartą pokusę nacisnąć przycisk play raz jeszcze. Na dłuższa metę podobają mi się jedynie trzy utwory: „Atom”, „Cywilizacja” oraz „Musisz”.

Raca & PeeRZet „Vis a Vis”
Z Racą to mam taki problem, że według mnie, od epki „Znasz nas?”, ze zjawiskiem progresu raper „nie jest za pan brat”. Wielu uważało, że moja recenzja poprzedniej płyty Rafała („Samotność, Wolność, Pasja”) była zbyt ostra, a stwierdzenie iż dla polskiej sceny hip-hopowej byłoby lepiej, gdyby debiutem roku został album naprawdę bardzo dobry, a nie tylko dobry, było już równoznaczne z zamachem na samego artystę. Ja jednak będę obstawał przy swoim i powiem jeszcze raz: Raca ma niesamowity potencjał, który na mini albumie z 2007 roku wykorzystany został stuprocentowo. Na późniejszych płytach, a co za tym idzie i na tej najnowszej, coś się podziało i nie jest tak, jak być powinno. Żeby nie było, że tylko o jednym bohaterze cała notka – PeeRZeta pierwszy raz słyszałem przy okazji jego projekty z Rasem i od tamtego czasu jest dla mnie jednym z ważniejszych kotów w polskim podziemiu. Na „Vis a Vis” sieknął kilka ciekawych linijek, które jednak znikają w dość marnej całości. Szkoda, liczyłem na coś więcej.

Monopol „Product of Poland”
Polska wreszcie doczekała się dobrej płyty na imprezę – nie ważne, czy w klubie, czy w domu. Wszędzie zabawa będzie tak samo udana. Monopol jako klubowo-taneczny projekt sprawdza się w 100%. Jędker, Olek, Rober M. i Kasia przygotowali płytę, która przeznaczona jest dla ludzi z dystansem do siebie i otaczającego ich świata. Przy muzyce Monopolu będziecie mieli ubaw po pachy, a to na zbliżający się karnawałowy okres jest strzałem w dziesiątkę. Aha, i zapamiętajcie jedno: ja hamburgera w auli jem, całkiem spokojny miała sen, dzisiaj rano uczyła się do testów.

Składanka „Cafe Fogg 2”
Druga część składanki, na której młodzi wykonawcy (ej, co tu robi Mietek Szcześniak w takim razie?!) oddają muzyczny pokłon artyście wielkiemu, jakim niewątpliwie był Mieczysław Fogg. Interpretacji piosenek mistrza, od strony producenckiej, podjęli się m.in. Smokee i Envee, a głosowo całość okrasili Dorota Miśkiewicz, Paulina Lenda, Mateusz Krautwurst i inni. Mimo iż „dwójeczka” jest nieco gorsza od poprzedniej płyty, z czystym sumieniem mogę polecić Wam zapoznanie się z nią.

Tomasz Stańko Quintet „Dark Eyes”
Drugi tydzień z rzędu w Krótkiej piłce pojawia się postać Tomasza Stańki. W sumie nic w tym dziwnego, bowiem polski jazzman to tego typu muzyk, o którym pisać można codziennie i nigdy nie będzie tego mało. „Dark Eyes” to wspólny projekt zespołu mistrza trąbki, w skład którego weszli pianista Alexi Tuomarila, perkusista Oavi Louhivuori, gitarzysta Jakob Bro i basista Anders Christensen oraz rzecz jasna sam Stańko, który w całej zabawie jest najważniejszy. Stawiając sprawę jasno – album jest murowanym kandydatem do jazzowej płyty roku.

Składanka „Herbert”
W 85. rocznicę urodzin Zbigniewa Herberta (29.10) ukazała się płyta będąca hołdem dla poety. Pomysłodawcą projektu i kompozytorem muzyki jest muzyk grupy Voo Voo – Karim Martusewicz. Na albumie interpretacji poezji zmarłego w 1998 roku wieszcza podjęli się m.in. Gaba Kulka, Jan Nowicki, Wojciech Waglewski, Adam Nowak i Muniek Staszczyk. Co ciekawe, pomiędzy współczesnych artystów wplecione zostały archiwalne nagrania głosu samego poety, recytującego swoje utwory.

* Fragment recenzji, jaka prawdopodobnie ukaże się w grudniowym numerze czasopisma „Ad Astra”.

8 Comments

  1. marcinpe

    o boże pochwaliłeś Monopol :o Teraz tylko czekać na komentarz Jacy :D Mnie nie pochwalił za to, że pochwaliłem „Zodiak na melanżu”. No ale to tylko mały gimbus :p

    Pozdrawiam czule :)

    Polubienie

  2. Kaś

    Widziałam „Cafe Fogg” w Empiku i byłam pewna, że to część pierwsza bo nie zwróciłam uwagi na dwójkę przy tytule. Ale i tak raczej zapoluję na Herberta ;).

    Polubienie

  3. Jacek z Błonia, Jacą zwany

    nosz kurwa, sam pisałeś to o monopolu? to ja pierdolę takie imprezy, z ubawem po pachy, będę smutasem, pozbawionym dystansu do siebie i chuj wie kogo jeszcze, do końca życia.

    kasta słaby tak, że delete, raca z peerzetem są: a) świetni (wersja lite’a); b) słabo-przeciętni (wersja jacy)

    nie pozdrawiam ciebie (tak, ciebie specjalnie z małej litery)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.