Viva la Beatles!

Ulubiony zespół? Led Zeppelin! No to, jakim prawem zabieram się za pisanie o The Beatles? Ponieważ oni dla muzyki rozrywkowej są tym, czym antyk dla wszystkich wspaniałych epok literackich. Podstawą podstaw. Świat wspomni kiedyś moje słowa, iż wszystko zaczęło się od Leonarda da Vinci w sztuce, a od Beatlesów w muzyce. Z resztą, świat chyba o tym od dawna wie… Nie wiem tylko, czy Wy także. Jeżeli ktoś nie zna „Abbey Road”, nie wie co traci, bo są tam najpiękniejsze nuty świata. Tylko Pink Floyd grało piękniej od Nich.

Please Please Me

The Beatles. Każdy z nas wie, co to za zespół. Cytuję: „Są (The Beatles – przyp.) najpopularniejszymi muzykami wszech czasów, w historii amerykańskiego rynku fonograficznego nikt nie sprzedał od nich więcej płyt” (wikipedia.pl). Tych tytułów jest o wiele więcej, ogólnie rzecz w tym, że uznaje się tę czwórkę chłopaków z Liverpoolu za największy zespół świata. Hola, ale czy oni przecież nie rozpadli się jakieś 40 lat temu? Tak, więc, jak jakiś prehistoryczny zespół może być największym na świecie, gdy istniał w czasach, o których żadne z nas z pewnością nie pamięta? Dobre pytanie, należące do gatunków tych, które mają swoją odpowiedź.

Wszystko zaczęło się w okolicach roku 1960. Anglia (five o’clock, wieczny deszcz, brytyjski akcent i te sprawy…), a dokładniej wcześniej wspomniany Liverpool. Niejaki John Lennon (gitara), Paul McCartney (gitara basowa), George Harrison (gitara) oraz mniej ważny w tej historii ich kolega, którego pomińmy, z różnych tam powodów, grają sobie wspólnie w zespole. Nazwa zespołu: The Quarry Men. Brakuje: czwartego Bitelsa, Ringo Starra (perkusja), piątego Georga Martina (producent) i przede wszystkim popularności. Ale spokojnie, chłopaki z głodu nie pomarli, przybył rok wspaniały, rok 1963 i odmienił ich, i zarazem miliardów ludzi na świecie, życie o 360 stopni. Od roku 1962 Ringo i Georg M. byli już w zespole, nazwa The Beatles ostała się również w tym roku. Potem jeszcze tylko wyjazd do Hamburga na mini trasę koncertową i dalej już jak w bajce. Sława, ale jaka sława! Na koncertach Żuczków dochodzi do tak wielkich histerii, jakie nie miały miejsca wcześniej na żadnym koncercie. W roku 1963 chłopaki wydają swój pierwszy long play „Please, Please Me” (ta wspaniała wersja standardu „Twist And Shout” śpiewana przez Lennona!), potem „With The Beatles” („It Won’t Be Long”, „All My Loving”). Z roku na rok obsesja na ich punkcie rośnie coraz bardziej… Aż 7 lutego 1964 roku pierwszy raz lecą do Ameryki, która, jak miało się okazać, pokochała ich dozgonnie.

fot. thebeatles.pl

Można spytać, co takiego było w ich koncertach, muzyce, iż pokochało ich tyle ludzi (ah, te nastolatki…)? Cóż, może to te chwytliwe teksty miłosne czy proste melodie lub harmonie wokalne? Bądź, co bądź chłopaków kochano już wtedy. Przyznam sama, iż muzycznie nie była to żadna rewelacja, aczkolwiek… No, przystojni byli, fakt.

Help!

Następne lata – kolejne występy, a przede wszystkim płyty. „A Hard Days Night” (ścieżka dźwiękowa do filmu o tym samy tytule), „Beatles For Sale” (cudowne „Eight Days A Week”!) – rok 1964. Muzycznie kontynuacja płyt wcześniejszych, jednak, zauważalny jest charakterystyczny dla chłopaków rozwój wraz z kolejnymi albumami. Potem rok 1965 – „Help!” (również ścieżka do filmu) oraz „Rubber Soul”. Oj, ta ostatnia, to już inna bajka. Wspaniałe „Norwegian Wood” i (perełka!) „Michelle” oraz „Nowhere Man”. Przedsmak tego, co nadejdzie. Bo najpiękniejsze dopiero miało nadejść wraz z magicznym rokiem ’66…

A Day in the Life

Lata 60. i 70. zarówno w muzyce i kulturze były ogromnie twórcze – co roku inna muzyka, światopogląd, sztuka i kultura – jak miało się później okazać do dziś głównie z tej epoki świat muzyki czerpie najwięcej. Oczywiście od tych Największych się zaczęło.

Po paru latach intensywnego życia publicznego The Beatles decydują się na zrezygnowanie z grania koncertów i działalność tylko studyjną. Szaleństwo! – wołali wszyscy. Nie ma co się dziwić, ale to właśnie w tych późniejszych latach ukazały się ich najważniejsze i najpiękniejsze płyty.

Koncerty, sława i przede wszystkim podróże. Dzięki popularności i zapotrzebowaniu na ich muzykę, Beatlesi podróżowali po całym świecie grając koncerty. Poznawali go od ludzi z miejsc, o których inni mogli tylko pomarzyć. Nowe kultury, muzyka, poglądy – to po prostu musiało się odbić na ich muzyce. Mogli pozostać przy prostych miłosnych piosenkach z wczesnego okresu, ale to byli The Beatles – największy zespół wszechświata, a zostali nim również, dlatego, iż nigdy nie poddali się stagnacji. Mnóstwo muzyków w dzisiejszych czasach gra ciągle jedno i to samo, byleby zarobić więcej kasy. Sztuka? A gdzieżby, dla nich nie ma ona znaczenia. Na całe szczęście dla Żuków była ona najważniejsza.

Rok 1966 – płyta „Revolver”. Grzeczne fryzury i piosenki poszły w kąt, psychodelia na całego. Widać to już po samej okładce, zrywającej ze schematem „zdjęcie grupy + tytuł”. „Taxman”, „Yellow Submarine”, „Eleanor Rigby”, „Good Day Sunshine”, „Got To Get You Into My Life”… Mogłabym tak bez końca.

Pierwszą płytą ich „dojrzałego okresu” jest „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band” (rok 1967). Jeden z pierwszych na świecie koncept albumów w warstwie lirycznej ukazujący świat i problemy żyjących w latach 70. ludzi. Muzyczna podróż w orient, ambitny rock, pastiż, bluesa, prostego rock’n’rolla. Jest tam dosłownie wszystko. O samym tym albumie napisano osobne książki. Jeśli już musiałabym wybierać, to polecam „With a Little Help From My Friends”, „Lucy In The Sky With Diamonds” i „A Day In The Life”, choć tak naprawdę tego albumu trzeba słuchać w całości.

Rok 1968 – „White Album (The Beatles)”. Album podwójny, jak na wcześniejszym krążku można znaleźć na nim ogromne zróżnicowanie muzyczne. Konieczne: „Blackbird”, „Happiness Is a Warm Gun”, „Helter Skelter”, „Julia”, „While My Guitar Gently Wheeps” (na gitarze boski Eric Clapton!). Jednak (o ironio!) pomimo sukcesów artystycznych w zespole nie działo się dobrze. Między chłopakami było zbyt wiele napięć, niewypowiedzianych słów, zbyt dużo wszystkiego związanego z machiną show businessu. W takiej oto atmosferze nagrali naraz dwa albumy: „Let It Be” („Across the Universe”, „Let It Be”, „Get Back”) oraz „Abbey Road” (grzechem polecenie pojedynczej piosenki). W roku 1970 ogłoszono oficjalny rozpad zespołu. Nigdy później nie zagrali już razem na scenie. 8 grudnia 1980 roku został zamordowany John Lennon, później 29 listopada 2001 roku zmarł na raka George Harrison.

Across The Universe

Zrewolucjonizowali muzycznie świat. Musicie wiedzieć, iż w zespole każdy tworzył muzykę, a piosenkę śpiewała osoba, która ją napisała. Przykład – „Something” śpiewa Georgie, „Yellow Submarine” Ringo, „Oh! Darling” Paul, a „Revolution” Jonh. Jednak panowie Lennon – McCartney zawarli na początku znajomości „dżentelmeńską umowę”, iż każdą napisaną przez siebie piosenkę będą podpisywać dwoma nazwiskami, także z początku nie wiadomo było, które piosenki są Johna, a które Paula. Aczkolwiek uważne ucho wyłapie zawsze głos każdego z nich i przede wszystkim same piosenki. John miał swoje oniryczne „odjazdy” („Across The Universe”, „Strawberry Fields Forever”) i bardziej mocne granie („Come Together”, „Revolution”), natomiast Paul uwielbiał pastiż („Ob-La-Di, Ob-La-Da”).

W ich muzyce zaczęły się początki mnóstwa gatunków muzycznych, czerpali z nich wszyscy późniejsi artyści. Byli pierwszym zespołem znanym na skalę światową, który miał tak ogromny wpływ na popkulturę – ba, oni wręcz wykreowali ją na nowo! Noszono fryzury podobne do ich fryzur, podobne ubrania, cały świat śpiewał ich piosenki – zjawisko to nazwano „Beatlemanią”. Można by powiedzieć, że świat nie jest w stanie poznać ich muzyki na nowo…

A jednak. Magiczna data 09.09.2009 roku. W tym właśnie dniu do sklepów muzycznych na całym świecie trafia reedycja płyt The Beatles. Pięknie opakowane, zremasteryzowane, z stereofonicznym dźwiękiem. To płyty zdecydowanie dla fana The Beatles. Czyli dla każdego z nas. Bo kto z nas nie lubi „Yesterday” czy „Hey Jude”?

The Beatles a filmy

Wiadomo, byli pionierami we wszystkim, w tej dziedzinie również. Ale po kolei.

„A Hard Days Night”, „Help!” – pozycje obowiązkowe. Pierwszy ukazuje na czarno białej taśmie „zwyczajny dzień z zwyczajnie największego zespołu świata”. Oj, uwierzcie mi, nudno nie będzie… Zaś drugi to już komedia na całego, chodź bardziej fabularna od dość dokumentalnego „AHDN”. Pierścień Kaali, tygrys, którego uspokaja „Oda do radości” i te sprawy. Dwie godziny śmiechu gwarantowane.

„Magical Mystery Tour” – Żuki na wycieczce. Bardzo psychodelicznej wycieczce. Hmm… Pojechali w obszary komedii tak daleko, że aż ciężko ich zrozumieć. Krótki (około 60 minutowy) film telewizyjny, w całości wyreżyserowany przez Beatlesów. „Magiczna tajemnicza podróż”. Nic dodać, nic ująć.

„Yellow Submarine” – niespodzianka, bo kreskówka! Tak, „YS” jest filmem animowanym z dość banalną fabułą, wręcz można uznać, że dziecinną. Kolejny film przepełniony charakterystycznym beatlesowskim poczuciem humoru. Aż chce się udać w krainę Pepperlandii.

„Let It Be” – czysto dokumentalny, niereżyserowany film z okresu nagrywania płyt „Let It Be” i „Abbey Road”. Napięcie wisi w powietrzu szczególnie na linii McCartney – Lennon (z Yoko Ono u boku) – Harrison. Tylko Ringo poczciwie nie wtrąca się w kłótnie. Głównym punktem filmu jest słynny ostatni koncert na dachu wytwórni Apple przy ulicy Abbey Road, w roku 1969.

Dodam, iż do każdego filmu była wydana płyta z ścieżką dźwiękową, o tym samym tytule, co film.

„Across The Universe” – film-musical nagrany w 2007 roku, stanowiący hołd dla zespołu. Akcja dzieje się w późnych latach 60. i wczesnych 70., bohaterowie mają imiona jak bohaterowie piosenek The Beatles – Jude, Lucy, Maxwell, Prudence… Niebanalne, pełne romantyzmu kino z wspaniałą adaptacją muzyki zespołu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.