Krótka piłka #12: o płytach, których nie znacie, cz.2

Kiedyś obiecałem Wam, że od czasu do czasu będę polecał na łamach AxunArts i Krótkiej piłki „płyty, których nie znacie”. Dzisiaj kolejna dostawa świeżej muzyki prosto z serwisu Jamendo.com.




Sugar Mama Blues „Rock and Roll anémico”
Niech Was nie zmyli tytuł płyty – nie ma tu nic z rock’n’rolla. To typowa bluesowo-rockowa produkcja. Nie rozumiem zupełnie, co śpiewa wokalista – nie znam hiszpańskiego. Jednak nie przeszkadza mi to wcale, bowiem muzyki słucha się bardzo przyjemnie. Mistrzostwa świata nie ma, płyt utrzymanych w takich klimatach słyszałem już naprawdę wiele i masa była lepsza od „Rock and Roll anémico”, jednak mimo tego polecam. Nie zmarnujecie tych 22 minut. Posłuchaj.


Milena Torres „Ao Vivo”
Dobra, znowu nie kumam tego, co śpiewają na tej płycie, ale ponownie mało mnie to obchodzi (wiadomo, po pojedynczych słowach można się jedynie domyślać, że jest coś o miłości – amor, czy niebie – ceu). Muzycznie jest naprawdę wspaniale. Milena i jej brazylijscy koledzy „zdanżają”, jak to się mówi w Polsce. Całości słucha się bardzo dobrze. Szkoda tylko, że takie płyty nie są wydawane w fizycznej formie, a utalentowani artyści bez znajomości muszą przebijać się do szerszej publiczności po przez tego typu serwisy. Posłuchaj.

Kollectif K „C Sexy”
Dobra, mam chyba jakiegoś pecha w tym tygodniu. Trzecia płyta, jaka w jakiś tam sposób przypadła mi do gustu, a muszę zadowolić się jedynie warstwą muzyczną. Nie mam zupełnie pojęcia, co chce przekazać słuchaczom w swoich tekstach Kollectif K. Nie znam języka francuskiego! „C Sexy” swoją siłę czerpie zresztą z podkładów (afrobeat człowieku, afrobeat!), a nie flow nawijaczy. I na tym poprzestanę, bo jeszcze gotowi jesteście pomyśleć, że polecam Wam badziew. Posłuchaj.


Jazz Oil „Rigor Partys”
Przy okazji materiału zatytułowanego „Rigor Partys” nie trzeba martwić się o ewentualną nieznajomość języka. Nie trzeba być bowiem poliglotą, by słuchać instrumentalnej jazzowej płyty. Hiszpański band serwuje nam pół godziny świetnej, klimatycznej muzyki, ciekawe połączenie jazzu i funku, obok którego przejść „ot tak sobie” nie można. Posłuchaj.



Poppa Ls. „New Era”
Poppa Ls. pochodzi z Nowego Jorku i kreuje się na kontynuatora tamtejszej tradycji i klimatów, jakie zapoczątkowali w rapie Big Daddy Kane i LL Cool J (tak przynajmniej wynika z tego, co sam o sobie pisze). Słuchając tego materiału nie można też nie zauważyć inspiracji takimi artystami jak 2Pac czy też ekipa G-Unit. „New Era” ma być tego przykładem, ukazaniem, że „nowa era”, „era Poopa” nadchodzi. Ogólnie wychodzi średnio, ale warto sprawdzić dla kilku numerów. Kto wie, może za kilka lat tę ksywkę zobaczymy np. na szczycie listy Billboardu? Posłuchaj.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.