Subiektywna Dziesiątka: Muzyczni idole z młodych lat.

W lutym rozpocząłem nowy cykl wpisów na stronie, który nazwałem Subiektywną Dziesiątką. Mimo, że minęło już sporo czasu, dzisiaj mam dla Was dopiero jego drugą odsłonę. W pierwszej, dodam dla przypomnienia, przedstawiłem dziesięć moich ulubionych ścieżek dźwiękowych. Dzisiaj druga edycja S10.

Jestem rocznikiem ’87. Z tego powodu moje pierwsze kontakty z muzyką, inną niż Wlazł kotek na płotek…, zaczęły się około 95-96 roku, czyli w drugiej-trzeciej klasie szkoły podstawowej. Pierwsze świadome wybory piosenek, pierwsze selekcje gatunków muzycznych w stylu ale to głupie, ale to już jest spox (tak, mówiłem spox, zanim Ty skumałeś, że istnieje ktoś taki, jak Dj Spox). Dzisiaj, ponad dziesięć lat od tamtych wydarzeń, postanowiłem wrócić trochę do przeszłości i przedstawić Wam tych, których słuchało się na tzw. kortach w Parku Sanguszków w Tarnowie.

Captain Jack

10. Captain Jack. Pamiętacie jak Polską zawładnęła mania eurodance’owych rytmów? Tak, pamiętacie, pamiętacie. Trudno zapomnieć bowiem to, czego słuchało się za małolata, na czym wyrabiało się gusta muzyczne. I chociaż dzisiaj pewnie już nigdy z własnej woli nie załączę Captaina Jacka, to nie mogłem pominąć go w tym zestawieniu. [Captain Jack @ YouTube]

Nana/Darkman

09. Nana/Darkmna. Idąc eurodance’owym krokiem dalej, napotykamy na drodze kolejną gwiazdę tamtych lat. Nana – twórca takich hitów jak „Lonely”, „He’s Comin” czy ” Remember The Time”. Piosenki te władały parkietami polskich dyskotek i nie tylko. Wielu wstydzi się dzisiaj, że słuchało kiedyś tego pana. A ja wręcz przeciwnie – dalej często sięgam po jego płyty. Nie są to już dla mnie takie przeboje, jak 10 lat temu, jednak pewien sentyment został. [Lonely @ YouTube]

Technotronic

08. Technotronic. W zasadzie belgijska grupa zasłynęła tylko i wyłącznie jednym hitem – „Pump Up The Jam”. Było to na przełomie roku 1989/1990. Jak więc mogę znać ten kawałek, przecież jestem za młody? A widzicie, tak to jest, jak ma się o osiem lat starszą siostrę. Mimo młodego wieku pamiętam też, że Technotronic byli jedną z gwiazd Sopot Festivalu w 1991 roku. A moja starsza siostra miała to wszystko nagrane na kasetę VHS… [Pump Up The Jam @ YouTube]

Shaggy

07. Shaggy. Oj tak, Jamajczyk był jednym z moich idoli tamtych lat. Dzisiaj już nie słucham go tak często, mimo że przecież dalej nagrywa nowe przeboje, a jego klipy emitowane są w tv. Jednak czasy „Boombastic” i „In the Summertime” już nie wrócą nigdy. Aha, zapamiętajcie sobie jedno: Mr. Lover lover, Mr. Lover lover, girl, Mr. Lover lover / She call me Mr. Boombastic say me fantastic, touch me in me back /She say I’m Mr. Ro…mantic. [Bombastic @ YouTube]

Dj Bobo

06. Dj Bobo. Dobra, w tym momencie pogrążam się doszczętnie. Ale co zrobić, takich rzeczy się wówczas słuchało. Takie dance’owe melodie towarzyszyły nam dosłownie wszędzie – w szkole, na ulicy, na dyskotece, w domu. Patrząc, tak już bardziej obiektywnie na twórczość Szwajcara, to jego obecne płyty artystycznie nie osiągają nawet połowy tego, co w latach 90. Taka prawda. [Everybody @ YouTube]

Spice Girls

05. Spice Girls. Dziewczynki w tamtych czasach wzdychały do panów z Backstreet Boys (lub ich polskiego odpowiednika – Just 5), a chłopcy mieli Spice Girls. Do dzisiaj pamiętam pseudonimy wszystkich pań: Scary, Ginger, Sporty, Baby i Posh. A co, nie można?! Kiedyś było modne to, dziś jest co innego. Czasy girls- i boysbandów minęły chyba bezpowrotnie, a szkoda. Było żenująco od strony artystycznej, jednak za to można było popatrzeć na… [Wannabe @ YouTube]

US 3

04. US 3. Brytyjski zespół acid-jazzowy założonym w 1991 roku, który największe sukcesy osiągnął właśnie w latach 90. Nie grając muzyki bardzo dyskotekowej, potrafili przebić się do słuchaczy niemal w całej Europie, w tym także i w Polsce. Zapewne większość z Was pamięta takie utwory jak „Come On Everybody” czy „Cantaloop”. Co ciekawe, grupa koncertowała ostatnio w naszym kraju. [Come On Everybody @ YouTube]

C-Block

03. C-Block. Kolejna grupa rodem z Niemiec, która często gościła w głośnikach w latach 90. Nic w tym dziwnego, bowiem najbliższym zachodnim rynkiem muzycznym, były dla Polski właśnie Niemcy. Stamtąd było najbliżej – zarówno dla nas, jak i dla nich. Nie powiem – jarałem się i to ostro. A po tym, jak zobaczyłem klip do utworu „So Strung Out”, chciałem wyglądać jak Mr. P. [So Strung Out @ YouTube]

Boys

02. Boys. I w tej chwili jestem spalony na całej linii. Krótko, bo krótko, ale słuchałem Boysów. Dzisiaj się z tego śmieję. Te układy taneczne wzorowane na grupach rodem z USA, image polskiego mucho, białe podkoszulki na ramiączkach do ortalionowego dresu – wioska, wioska i jeszcze raz wioska. Ale tak było, co zrobisz. [Ostatni dzień, ostatnia noc @ YouTube]

Mr. President

01. Mr. President. Mimo że istnieją od 1993 roku, to dopiero w roku 1996 podbili świat. A wszystko za sprawą przeboju, który znają chyba wszyscy. Oczywiście wiadomo, że chodzi o „Coco Jumbo”, czyli jeden z największych letnich hitów w dziejach muzyki. Utwór puszczany był przez RMF FM chyba po 5-6 razy dziennie, a nam i tak było mało. Co więc robiło się w takiej sytuacji? Rzecz jasna nagrywało się piosenkę na kasetę – z obu stron po 4 razy – i słuchało tak w kółko. [Coco Jumbo @ YouTube]



A teraz czekam na Wasze TOP10 Waszych młodzieńczych lat. Ja się pogrążyłem, to Wy nie możecie?

6 Comments

  1. bartkos87

    Ja jak byłem mały to się w Shazzie kochałem i oczywiście całym nurcie disco-polo. To były lata jakieś 93-96 plus to co wymieniłeś prócz US3 (wtedy ich nie znałem). Trzeba pamiętać o takich składankach Popcornu czy Bravo, które namiętnie się kupowało na kasetach. No ale przyszedł czas kiedy Liroy wydał „L” i się zaczęła machina. Słuchałem go bo imponowały mi bluzgi;) Światopogląd na muzykę ukształtował się mniej więcej w 98-99 roku. Nie dość, że lepszy rap był (którego i tak nie rozumiałem;) to rzeczy pokroju Lady Pank czy Kultu mi wpadały w ręce.

    Polubienie

  2. krzychu81

    Do stu tysięcy beczek pełnych morskich moreli! Nie podejrzewałbym Cię o takie herezje… Za te „grzechy młodości” to bym dał 20x Ojcze Nasz i z 50 zdrowasiek… No i jeszcze pielgrzymkę do Woodstock (lub przynajmniej Jarocina) :D

    Ale szacunek za odwagę!

    Oto moje Top 10 (nie licząc piosenek z Pana Kleksa, które ubóstwiałem). Kolejność przypadkowa:

    Bajm – „Nie ma wody na pustyni”
    Elton John – „You Gotta Love Someone”
    Budka Suflera – „Jolka, Jolka, pamiętasz”
    Roxette – „It Must Have Been Love”
    Tina Turner & David Bowie – „Tonight”
    Perfect – „Autobiografia”
    Tadeusz Nalepa & Breakout – „Kiedy byłem małym chłopcem”
    Dire Straits – „Money For Nothing”
    Gary Moore – „Still Got The Blues”
    Dżem – „List do M”

    Jak widać, wpływ mojego ojca na me gusta muzyczne był OGROMNY!!!

    Polubienie

  3. magda

    Ta Twoja lista jest i tak mało obciachowa. Fakt, że moją (rocznik 88) pierwszą muzyczną fasynacją był Bryan Adams, ale później jako nastolatka jakoś o nim zapomniałam. Najmocniej na własnej skórze doświadczyłam największego trendu w muzyce 90s – Disco Polo. Pamiętam te rodzinne imprezy z „Sza bada mydełko Fa” w tle. Zresztą jako 6/7 letnie dziecko uczyłam się na pamięć takich tekstów :) Poźniej przyszła pora głównie na dance: Aqua, Dj Bobo, Fun Factory, Ace of Base… i wielki hit dyskotek w podstawówce – DJ Qbass :). W gimnazjum dosięgnął mnie trend hip-hopolo – Jeden Osiem L, Mezo,… później Verba. Również DKA, ale jego słucham do dziś. Jednym słowem totalna masakra. Teraz mój gust muzyczny obrócił się o 180 stopni, nie zachwycam się np. Feelem, bo jest na czasie. Trochę żałuje, że moje gusta w tamtych latach poszły w taką, a nie inną stronę, bo lata 90s pod względem muzycznym nie były złe. Chodzi mi tu przede wszystkim o komercyjnego Rocka. A i z kawałków dance moim zdaniem niektóre utwory można nazwać pewnego rodzaju klasyką. Nie sadzę, żeby za kilka lat można będzie powiedzieć tak o współczesnych hitach. To taka moja subiektywna opinia. Pozdrawiam.

    Polubienie

  4. wafe

    a prawda jest taka, że jako jeden z nielicznych przyznajesz się do takich rzeczy. w tej chwili (przynajmniej w środowisku rapowo-internetowym) dominuje trend truskulowca. tzn. gość który jak ty w 95-96 roku miał 8-9 lat mówi że od samego początku słuchał rapu, jeśli nie to jakiejś innej czarnej muzyki- czyli zero dystansu do własnej osoby.

    będzie all right.

    G.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.