Letniak.

Właściciele dyskotek, recenzenci , roztańczone małolatki, stacje radiowe, dziennikarskie hieny – dosłownie wszyscy jak co roku wypatrują (a raczej bardziej adekwatne będzie tu słowo nasłuchują) tej jednej piosenki, którą okrzykną zgodnie Hitem Lata.

A z tymi hitami ostatnio nie było za wesoło. Komercjalizacja muzyki doprowadziła do tego, iż nie dziwi już nikogo chwilowe wybicie się jakiegoś artysty czy też zespołu. Przed kilkoma laty zrobić dobry biznes w tej branży można było dzięki „letniakowi”. Teraz są już inne opcje.

Kariera w dwa miesiące.

Historia uczy jednego – artysta robiący furorę jednego lata, na drugi rok był już zapomniany. Oczywiście nie jest to normą, ale najlepszym tego przykładem może być Alexia, która w 1997 roku wylansowała przebój „Uh la la la”. Ten kawałek zna każdy. A czy kogoś w ogóle obchodzi to, że ta Włoszka ma na swoim koncie 11 (słownie: jedenaście) albumów. Nie, ale po co to wiedzieć. Fani i tak zapamiętają ją tylko przez pryzmat letniego hitu, a sama artystka z(a)robiła ile trzeba i już do końca życia może odcinać kupony. Umieszczenie jej najsłynniejszej piosenki na aż 5 solowych płytach, przemawia samo za siebie.

Łatwy, zrozumiały, taneczny.

Patent na „letniak” tak naprawdę jest prosty. Łatwy do zapamiętania refren, miła, bujająca muzyka oraz niekoniecznie inteligenty tekst. Taki kawałek musi dotrzeć po prostu do większej liczby odbiorców. Doskonałych wzorców do naśladowania jest wiele. Lista takich sztandarowych letnich hitów obok w ramce. Jedni krytykują muzyków wybijających się w ten sposób. Coś w tym oczywiście jest, ale jak zwykle to bywa, prawda leży pośrodku. Te letnie hity są potrzebne. Co roku nowy dwumiesięczny przebój – bo kto lubi tak naprawdę ogrzewane kotlety?

Lekki spadek formy?

Ostatnio obserwujemy mniejsze zainteresowania „piosenką tylko na lato”. Czemu tak się dzieje? Tak naprawdę trudno powiedzieć. Może przesycenie rynku ciągłymi nowościami sprawia, że nie zauważamy pojedynczych piosenek? Łatwiejszy dostęp do muzyki, jej większy wybór – to także ma duży wpływ. Te i wiele innych faktów sprawia, że w chwili obecnej każdy z nas może mieć swój własny, niepowtarzalny letni przebój.

Summer Hit 2007?

Trudno mi cokolwiek spekulować, tym bardziej, że moje muzyczne gusta są dość specyficzne. Większość z Was od razu skreśliłaby moje typy, tak jak ja skreślam na przykład od razu kawałek „Świat się pomylił” Patrycji Markowskiej. Przez wielu okrzyknięty już hitem tegorocznego lata numer, jest tak denny, że jeśli dziennikarze nie odwołają tej nominacji to … chyba nie przestanie padać! Teraz już przynajmniej wiecie, na kogo zrzucić winę za złą pogodę. A tak na poważnie, to nie widzę w tej piosence nic ciekawego. Nie ma nic, co mogłoby ją zakwalifikować do noszenia plakietki „Przebój lata 2007”.

Najchętniej palmę pierwszeństwa w rozgłośniach i klubach oddałbym wspaniałemu triu: Timberland, Nelly Furtado i Justin Timbarlake. Kawałek „Give It To Me” w Stanach zrobił już wielką furorę, może więc i u nas się przyjmie. Stacje radiowe go grają już 2-3 razy na dzień, a na Popliście radia RMF gościł nawet na szczycie.

Pożyjemy, zobaczymy jak mówi stare powiedzenie. Jednak co by nie gościło na toplistach radiowych, musimy pamiętać, że to tak naprawdę od nas zależy czy wakacje będą udane, a nie od trzyminutowego ciągu dźwięków.

Lekko zmodyfikowany tekst trafił na stronę Gazeta Wirtualna w 2009 roku (link).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.