Kobieca Filadelfia – Eve vs. Bahamadia.

Gdy ktoś Cię pyta o Filadelfię i pierwszą rzecz jaka się nią kojarzy, mówisz 76ers, Iverson lub rzucasz nazwisko jednego z miejscowych prosów. I ok., ja mam to samo. Jednak dopiero po chwili przychodzi mi na myśl, ze w tym mieście urodziły się przecież dwie kobiety związane z rapsceną.

 

Eve i Bahamadia, bo o nich tu mowa, znane są chyba każdemu słuchaczowi rapu (jeśli nie to mam nadzieję, iż po lekturze tekstu braki te uzupełnicie). Mogło by się wydawać, że obie panie artystycznie łączy wiele. W końcu jedno miasto, ten sam miejscowy klimat, problemy. Nic bardziej mylnego! Raperki różni bardzo dużo, ale może po kolei.

Eve urodziła się 10 listopada 1979 roku, a więc kilka lat później, a nieżeli druga bohaterka tego artykułu. Obie miały nieciekawe dzieciństwo – i to jedyny wspólny fragment czytanego przez Ciebie materiału. Eve jako nastolatka musiała uporać się z rozwodem rodziców, by następnie przeżyć odrzucenie przez ojczyma. Bahamadia nie chcąc zaś odstawać od reszty ówczesnej młodzieży, zafascynowana była życiem w stylu ‚gangsta’, co skończyło się nawet na krótkiej odsiadce w pudle dla nieletnich. Obie dziewczyny od problemów postanowiły uciec w muzykę. Bahamadia na początku interesowała się dj’owaniem, jednak tak naprawdę zawsze chciała trzymać w ręku mikrofon. I tak też się stało. Początki jak u każdego okazały trudne, jednak silna wiara w siebie oraz w Boga pomogły jej w przetrwaniu tej prób charakteru.

W 1993 roku artystka wypuściła singiel „Funk Vibe”. Zaowocowało to podpisaniem kontraktu oraz wydaniem singal „Total Wreck”. Był to rok ’94. Przez dwa kolejne lata trwały prace nad debiutanckim materiałem. Płyta nosiła tytuł „Kollage” i ukazała się w ’96 roku. Artystka zaprezentowała na nim dobry rap z jazzującymi podkładami m.in. Premiera i Guru. Zresztą panowie z Gang Starr upodobali chyba sobie dość mocno Bahamadię, gdyż zabierali ją na wszelakie trasy koncertowe. Pisząc o roku ’96 nie można zapomnieć także o bardzo miłym singlu „I confess”. Płyta jak na debiut została dobrze przyjęta. Po premierze raperka wystąpiła kilka razy gościnnie na innych materiałach (m.in. na „Jazzmatzz II” czy płycie The Roots).

W tym czasie Eve próbowała uporać się z życiem osobistym, zarabiając na m.in. jako tancerka w nocnym klubie, zapewne słuchając piosenek Bahamadii w wolnych chwilach. Jednak mając już dość pokazywania cycków napalonym i pijanym facetom, także postanowiła zaistnieć na scenie – tym razem bez towarzystwa rury. Uczestnicząc w kilku przesłuchaniach, natrafiła na Dr.Dre (tak, tego Dre!). Doktorek był tak zafascynowany jej umiejętnościami, że zabrał ją do Kalifornii i umożliwił nagranie demo. Jedna z wówczas zarejestrowanych piosenek „Eve of destruction”, pojawiła się w filmie „Bulworth”. Był to pierwszy sukces początkującej raperki, która podpisała nawet później kontrakt z Aftermath Rec., lecz nigdy nie został on zrealizowany. Wkrótce po tym dziewczyna poznała DMX’a i wyjechała z nie do NY, gdzie została przyjęta do grupy Ruff Ryders. Pojawiła się nawet na ich pierwszym albumie z 1999 roku pt. „Ride or die vol.1”. Także w ’99 roku rozpoczęła karierę solową. Krążek sygnowany jedynie imieniem artystki nosił nazwę „Let There Be Eve…Ruff Riders First Lady”. Gościnie oprócz ludzi z RR pojawili się też m.in. Missy Elliot i Jay-Z. Płyta okazała się ogromnym sukcesem – pierwsze miejsce na liście Bilroardu i sprzedaż singla w nakładzie prawie pół miliona sztuk. I to jest właśnie kolejny różnica pomiędzy raperakmi.

Bahamadia w ogróżnieniu od Eve rzadko można usłyszeć w komercyjnych rozgłośniach radiowych, nie mówiąc już o rotacji klipów w tv. I nie jest powodem to, że jest słaba artystycznie. Zresztą udowodniła to najlepiej na ep’ce pt. „BB Queen” z 2000 roku. Jej charakterystyczny, hipnotyzujący wokal i gładkie flow na swoich fanów na całym świecie. Wiec co jest problemem? Uroda, którą Bahamadia nie grzeszy czy niechęć do kompromisów podczas nagrywania materiału? Zapewne jedno i drugie, chociaż sama artystka nie uważa się za nieatrakcyjną osobę. Zresztą skrót BB widniejący w tytule ep to nic innego jak Beautiful Black. Dla niej samej bycie afro amerykańską kobietą jest pięknem. I bądź tu człowieku mądry.

Ale wróćmy do młodszej bohaterki tego tekstu. Eve w 2001 roku poszła za sukcesem pierwszego albumu i uderzyła w rynek fonograficzny „Scorpionem”. Tytuł płyty nie był przypadkowy, gdyż raperka jest właśnie zodiakalnym skorpionem. Jak na Eve przystało, materiał był nie tylko odważny, ostry i szczery, ale i imprezowy. Artystka rymowała na nim o smutkach i radościach swojego życia. Jej bezkompromisowe teksty zostały zauważone prze słuchaczy i podsumowane nadaniem nowego pseudonimu „pitbull w spódnicy”.

Kolejny akapit to kolejna różnica między obiema paniami. Eve sam rap nie wystarcza. Jak już być gwiazdą to na całego. Występ w filmie? Czemu nie! W 2002 roku zagrała w obrazie pt. „XXX”. Ale to nie jedyny akcent filmowy w jej karierze. Nie można zapomnieć o roli fryzjerki w filmie „Barber Shop”. Rok 2002 był dla niej o tyle ważny, że na półkach sklepowych pojawił się jej trzeci solowy album ? „EVE-Olution” a promującym go bardzo dobrym singlem „Gangsta login” z udziałem Alici Keys.

A co robi Bahamadia poza rymowaniem? Nie gra w filmach lecz zajmuje się domem i wychowaniem dwójki synów. Na oba zajęcia znajduje czas i czerpie z nich przyjemność. Zaraz ktoś mi zarzuci, ze przecież artystkę można zobaczyć w „Freestyle: The Art of Rhyme” z 2000 roku. Dobra, ale to dokument, a nie żadna przygłupawa komedia. Bahamadia swoje życie i to co w nim robi, taktuje jako misję. Ale trudno żeby było inaczej skoro jej imię oznacza „wdzięczną Allahowi”. Po przez muzykę pragnie ona przekazać pozytywne aspekty życią i duchowości. A wracając jeszcze do roku 2002 to dla polskich fanów raperki jest on szczególnie ważny, gdyż wystąpiła ona z koncertem w naszym kraju.

Co się dzieje teraz z obiema paniami? Eve wypuściła w 2003 roku średni singiel „Satysfaction” i odeszła troszkę od muzyki. W 2004 znów zagrała w filmie „The Cookout”, który opowiadał o młodym i zdolnym koszykarzu, zarymowała pare razy na innych projektach. Niedawno powróciła z głośnym featuringiem u Gwen Stefanie w „Rich girl”. Bahamadia zaś w uszczęśliwiła fanów z Japonii nagrywająć specjalnie dla nich bootlegowi album, a w obecnym roku wydała swoje drugie LP pt. „Good Rap Music” i jak sam tytuł wskazuje, to kawał dobrego hip hopu.

Obie panie nas mam nadzieję jeszcze zaskoczą – Eve kolejnym drapieżnym materiałem jak w debiucie, a Bahamadia może kolejnym koncertem w Polsce?

RapStrefa #2 (sierpień 2006)

Przypisek autora niepublikowany w RapStrefie:
W zamyśle ten artykuł miał być o kobietach działających w kulturze hip hop właśnie na terenie Filadelfii, ale goniący termin publikacji numeru RapStrefy sprawił, że wyszło jak wyszło.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.