W piątek 24 czerwca zainaugurowane zostały Zdearzenia 2016. Pierwszym muzycznym akcentem trzydniowej imprezy był koncert kwartetu Krzysztofa Napiórkowskiego.
Krzysztof Napiórkowski (foto: materiały prasowe)
Chociaż wydarzenia wchodzące w skład programu Święta Miasta Tarnowa – Zdearzenia 2016 odbywały się w piątek już od godzin przedpołudniowych, oficjalna inauguracja imprezy miała miejsce o godzinie 17. w gmachu Teatru im. Ludwika Solskiego. Podobnie jak w latach ubiegłych, tak i teraz gala stanowiła doskonałą okazję do przyznania Nagród Miasta Tarnowa w dziedzinie kultury tym mieszkańcom (między innymi fotografom, literatom, artystom wizualnym, muzykom, nauczycielom), którzy swoimi działaniami na przestrzeni ostatnich dwunastu miesięcy odnieśli nie tylko osobisty sukces, ale także przyczynili się do promocji Tarnowa na arenie krajowej, a często również międzynarodowej. Podczas uroczystości przyznano także stypendia, które są wyrazem docenienia wkładu w rozwój lokalnej kultury przez młodych twórców i ufności w ich talent. Więcej o laureatach tegorocznych nagród przeczytacie na oficjalnej stronie miasta Tarnowa.
Wydarzeniem wieńczącym galę, które – nie będę ukrywał – interesowało mnie najbardziej, był koncert kwartetu Krzysztofa Napiórkowskiego. Zespół pojawił się na scenie w klasycznym składzie: lider na klawiszach, a także Kacper Stolarczyk – gitary, Maciej Magnuski – gitara basowa oraz Sebastian Frankiewicz – perkusja. Nieco ponad godzinny występ był okazją do wysłuchania utworów z każdego etapu artystycznego życia muzyka. Oprócz piosenek z „Ziem obiecanych” (płyty sprzed dwóch lat) w koncertowej setliście pojawiły się również kompozycje starsze, jak na przykład „Na ulicach”, a więc jeden z pierwszych singli w dorobku Krzysztofa Napiórkowskiego, który – jak zaznaczył sam muzyk – powstał jeszcze w czasach krakowskich. Co godne zauważenia, repertuar piątkowego występu oscylował wokół różnych stylistyk, dla których punktem wyjścia był oczywiście jazz. Elementy muzyki fusion, piosenki poetyckiej i poezji śpiewanej (między innymi wiersze Bolesława Leśmiana i Zbigniewa Herberta), a nawet funku (świetna, pełna grove’u gra basisty w jednym z utworów) okazały się ciekawym uzupełnieniem głównej brzmieniowej osi koncertu. Zresztą ta lekkość w odnajdywaniu się na wielu płaszczyznach muzycznych to siła i główny atut talentu Napiórkowskiego – artysty niezwykle szanowanego w środowisku, ale wydaje mi się nie zawsze cieszącego się popularnością i uznaniem wśród słuchaczy. Ci tarnowscy na szczęście okazali się prawdziwymi koneserami doceniającymi kunsztowne muzyczne wykonanie. Ale trudno się temu dziwić – większość z osób zasiadających tego dnia na widowni teatru związana była przecież z kulturą.
Koncert zespołu Krzysztof Napiórkowski Quartet był pierwszym muzycznym akcentem tegorocznej edycji Zdearzeń. Także w piątek, ale na Rynku, dla mieszkańców Tarnowa zaśpiewał jeszcze Dawid Podsiadło (relacja z tego wydarzenia niedługo pojawi się na blogu). O wszystkich koncertowych atrakcjach Święta Miasta pisałem tutaj. (MAK)





Dodaj komentarz