„Słodkiego, miłego życia / Bez chłodu, głodu i bicia / Słodkiego, miłego życia / Jest tyle gór do zdobycia”. Nie mów, że nie znasz tych słów, bo i tak nie uwierzę.
Kiedy ktoś pyta mnie o trzy najlepsze piosenki w historii polskiej muzyki, bez dłuższego zastanowienia odpowiadam: „Autobiografia” Perfectu, „List do M.” Dżemu i „Słodkiego miłego życia” Kombi. Kolejność w zasadzie dowolna, chociaż skłaniałbym się jednak do wymieniania „Autobiografii” jako #1 i dwóch pozostałych utworów w kolejności takiej, jak tutaj, lub innej. Dlaczego właśnie ta trójka? O numerze Perfectu pisałem już wcześniej, na „List do M.” na pewno przyjdzie jeszcze czas, natomiast dzisiaj chciałem przypomnieć przebój zespołu Kombi.
Okładka płyty „Nowy rozdział”
W 1984 roku gdańska grupa zawojowała wspomnianą piosenką festiwal w Opolu. Nagroda publiczności nie była przypadkowa. Kombi przygotowało zresztą pod ten sukces trwały fundament, przebijając się na szczyt playlisty radiowej Trójki. Lata 80. w muzyce (także tej polskiej) przepełnione były syntezatorami, plastikowymi dźwiękami i brzmieniem, które dzisiaj uchodzić może za nieco wioskowe i zbyt swojskie (chociaż nie tak bardzo, jak to, co robi Donatan). Ten ostatni fakt jest zapewne jednym z powodów częstego wykonywania piosenki przez weselne zespoły. Z drugiej strony, dlaczego nie życzyć młodej parze życia miłego i słodkiego? Utwór, chociaż lekki i przyjemny, w pierwotnym zamyśle nawiązywać miał do istotnego wydarzenia lat ostatniej dekady europejskiego komunizmu.
Jak wspominają sam muzycy, pomysł na utwór powstał w 1982 roku w trakcie trasy koncertowej po ZSRR, a w zasadzie w czasie przymusowej przerwy spowodowanej żałobą narodową wywołaną śmiercią Leonida Breżniewa – ówczesnego Sekretarz Generalny KPZR. Mając więcej wolnego niż to wcześniej planowano, członkowie zespołu Kombi zwyczajnie nudzili się w hotelu. Sławomir Łosowski spożytkował jednak ten czas najlepiej jak się dało, komponując muzykę jaką kojarzymy dzisiaj z utworu „Słodkiego miłego życia”. Marek Dutkiewicz opatrzył melodię tekstem, który co prawda niebezpośrednio nawiązuje do śmierci radzieckiego lidera, ale dla wielu słuchaczy pamiętających tamte czasu, jest właśnie wyrazem radości z powodu politycznych zmian, jakie miały później nastąpić na terenie Europy Wschodniej.
Utwór w formie singla trafił do sprzedaży w 1984 roku razem z piosenką „Nie ma zysku” autorstwa Waldemara Tkaczyka. Całość promowała studyjną płytę zespołu Kombi zatytułowaną „Nowy rozdział” (1984). (MAK)





Dodaj komentarz