Czterdzieści trzy lata temu w San Jose w Kalifornii urodził się człowiek przedstawiający się dzisiaj jako DJ Shadow.
DJ Shadow (foto: facebook.com/djshadow)
Piwnica pełna winylowych płyt. Setki, ba, tysiące woskowych nośników najróżniejszych dźwięków i przeglądający je zapaleniec. To moje pierwsze skojarzenie z didżejem Shadowem. Charakterystyczna scena z filmu „Scratch” jest jednym z najbardziej znanych wizerunków tego amerykańskiego twórcy, którego już dzisiaj można ochrzcić mianem legendy kultury hip-hop oraz turntablizmu.
Joshua Davis to aktualnie jeden z najpopularniejszych didżejów na świecie, producent, autor czterech albumów studyjnych (ostatnia z nich, „The Less You Know, the Better”, swoją premierę miał w 2011 roku), kilku epek, mixtape’ów, albumów live i kompilacji. W prezentowanej przez siebie muzyce z dużą zręcznością łączy rap, jazz, soul, trip-hop, funk i ambient. Do najpopularniejszych numerów, jakie Shadow zaserwował nam na przestrzeni trwającej już ponad dwie dekady kariery, należą m.in. „Six Days”, „We Might as Well Be Strangers” i „3 Freaks” z gościnnym udziałem dwóch Kalifornijczyków: Keaka da Sneaka i Turf Talka. Każda grana przez Davisa impreza to mieszanka klasycznych brzmień z tak zwanej złotej ery oraz spora dawka współczesnej muzyki.
Zazwyczaj w cyklu Gold Song sięgam po utwory starsze. Dzisiaj jednak podróż w przeszłość będzie nieco krótsza. Wracamy bowiem do czerwca 2002 roku. Nakładem labelu MCA ukazał się wówczas drugi studyjny krążek Shadowa zatytułowany „The Private Press”. Singlem promującym wydawnictwo był wspomniany już wcześniej utwór „Six Days”. Tytuł ten to jedyny track autorstwa Shadowa, jaki udało mu się umieścić na szczycie amerykańskiej listy Billboard Hot skupiającej się na muzyce dance. Kalifornijczyk, pomimo rozpoznawalnego pseudonimu oraz muzycznej marce, nie może pochwalić się żadnym numerem jeden głównego notowania Billboardu czy też jego brytyjskiego odpowiednika. Na Wyspach artysta najwyżej plasował się na dwudziestej ósmej pozycji – właśnie dzięki singlowi „Six Days”.
Przypominany dzisiaj utwór, podobnie jak spora część dorobku Shadowa, opiera się na samplingu. W przypadku „Six Days” zabieg ten zastosowany został w kwestii wokalu. Główna ścieżka pochodzi z piosenki „Six Day War”, jaką w 1971 roku zaprezentował liverpoolski rockowy zespół Colonel Bagshot. Dodatkowo, didżej dołożył do niej także fragmenty utworu „I Cry in the Morning”. Ten z kolei w oryginale zaśpiewał przedstawiciel amerykańskiej sceny psychodelicznej Dennis Olivieri. (MAK)





Dodaj komentarz