Dzisiejszy odcinek cyklu Gold Song nawiązuje do muzyki, literatury i filmu, a klamrą spinającą wszystko w całość jest „Lolita”.

Muzyka, literatura i film często się przenikają. Nie chcę wchodzić tutaj w temat intertekstualności, ale przykładów inspiracji, przekładów na inny kod czy też nawiązań w historii szeroko pojętej sztuki i kultury znajdziemy sporo. To normalne, że przełomowe dzieła działają na zmysły twórcze innych artystów – nawet jeśli nie są oni reprezentantami tej samej epoki czy też tego samego gatunku. Dzisiaj, odwołując się do odpowiedniej kartki z kalendarza, przybliżę przykład jednej takiej inspiracji.

Vladimir Nabokov, 1975 rok (foto: Sophie Bassouls/Sygma/Corbis, źródło)

W połowie lat 50. ubiegłego wieku, dokładnie w 1955 roku, w Paryżu ukazało się anglojęzyczne wydanie „Lolity” autorstwa rosyjskiego pisarza Vladimira Nabokova. O czym jest ta książka? Tak w skrócie, bo trudno będzie w dwóch zdaniach dokładnie streścić to, co zawarte zostało na około czterystu stronach: najbardziej znane dzieło Nabokova porusza wątek fascynacji młodymi dziewczynkami (dziećmi!), które przez głównego bohatera nazywane są nimfetkami. Podstawowym obiektem westchnień nauczyciela literatury Humberta jest dwunastoletnia Dolores Haze (w książce nazywana również Dolly, Lolą, Lolitą lub Lo). Jak to wszystko się kończy, dowiecie się już z samej książki. Polecam, jako absolwent polonistyki; poleca zapewne moja koleżanka z seminarium dyplomowego, Justyna, która pisała na ten temat pracę; być może poleca też Roman Polański – swego czasu fan jednej trzynastolatki.

Poruszany w „Lolicie” temat (nazywajmy rzeczy po imieniu: to po prostu pedofilia) wpłynął na odbiór książki na całym świecie oraz możliwość jej zdobycia. Przykładowo, w uznawanych za mocno pruderyjne Stanach Zjednoczonych powieść rosyjskiego autora przez długi czas czytać można było tylko w tzw. drugim obiegu. Pierwsze legalne wydanie za oceanem ukazało się w sierpniu 1958 roku nakładem wydawnictwa G. P. Putnam’s Sons. Jeśli wierzyć Internetowi, książka do tamtejszych księgarń trafiła dokładnie osiemnastego dnia ósmego miesiąca, czyli pięćdziesiąt sześć lat temu (dla uzupełnienia informacji dodam, że pierwsze polskie wydanie powieści pochodzi dopiero z 1991 roku).

Plakat filmu „Lolita” w reżyserii S. Kubricka (źródło: filmweb.pl)

Twórcy filmowi mają to do siebie, że lubią ekranizować znane powieści. Już cztery lata po amerykańskiej premierze książki ukazał się film „Lolita” w reżyserii nie byle kogo, bo samego Stanleya Kubricka. Relacja pomiędzy Humbertem a Lolą zobrazowana została twarzami aktorów: Jamesa Masona (w roli profesora) i Sue Lyon, która za kreację Dolores wyróżniona została Złotym Globem (aktorka w chwili wcielenia się w tytułową postać miała szesnaście lat).

Kadr z teledysku do „Heart-Shaped Glasses”

Była literatura, była kinematografia, będzie i muzyka. Zarówno książką, jak i filmem inspirował się Marilyn Manson. Urodzony na Florydzie i słynący ze swojego charakterystycznego image’u rockman, swoją fascynację „Lolitą” wyraził w piosence „Heart-Shaped Glasses (When the Heart Guides the Hand)”. Utwór wybrany został na pierwszy singiel promujący szósty album muzyka zatytułowany „Eat Me, Drink Me” (2007). Sam Mason w wywiadzie dla brytyjskiego radia BBC One powiedział, że konsekwencją przeczytania książki Nabokova jest jego związek z o osiemnaście lat młodszą aktorką i modelką Evan Rachel Wood. Ówczesna partnerka Masona wystąpiła w teledysku zrealizowanym z myślą o utworze, którego tytuł nawiązuje do charakterystycznych okularów, jakie tytułowa Lolita miała ubrane na plakacie promującym film Kubricka. Ale to i inne rzeczy obejrzycie sobie już w samym wideoklipie, który dołączam poniżej. (MAK)

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Autor

moje życie w obrazkach

ostatnio popularne