W 226. odcinku Krótkiej piłki kilka zdań na temat dwóch tegorocznych płyt: „Long Stick Goes Boom zespołu Krokus oraz „Mota EP grupy Milcz Serce.

Milcz Serce „Mota EP”
(2014; Wytwórnia Krajowa)
Nowa płyta mysłowickiego zespołu Milcz Serce ukazała się dokładnie rok i tydzień po premierze debiutanckiego krążka zatytułowanego „Nawyki/Kolizje”. Plan był taki, aby udostępnić materiał dokładnie w rocznicę, ale zostawmy to z boku. Daty nie są aż tak istotne. „Mota EP” to zestaw czterech niepublikowanych wcześniej piosenek. Jakich piosenek? Ciekawych. „Atom” promuje wszystko ładnym ruchomym obrazkiem, wwiercająca się w głowę melodią i refrenem piosenka „Folklor” pozostaje towarzyszką na cały dzień, rozpędzający się numerem „Sowa barowa” góruje nad resztą tekstem, a zamykająca wszystko tytułowa kompozycją, jako jedyna zawarta na płycie piosenka, jest dłuższa niż przyjęte za pewien standard trzy minuty. Taki swoisty zestaw singli, które spokojnie mogłyby znaleźć się na kolejnej długogrającej płycie zespołu i wieść prym pośród sześciu-ośmiu innych kompozycji. Dobra muzycznie rzecz prosto z Polski, obok której nie można przejść obojętnie.

Krokus „Long Stick Goes Boom (Live From Da House of Rusty)”
(2014; The End Records/Sony Music)
Jeśli istnieją jeszcze wykonawcy, którzy są kwintesencją rock’n’rollowej muzyki, to zespół Krokus na pewno do nich należy. Szwajcarska grupa, która swoją karierę zaczynała w połowie lat 70. nie jest może aż tak popularna, jak inni przedstawiciele rockowej fali tamtych czasów, jednak poziomem muzycznym nie ustępuje wcale kolegom z branży. Włosy siwieją, cyfry na kalendarzu się zmieniają, ale ich piosenki wciąż pozostają tak samo dobre. Materiał zawarty na „Long Stick Goes Boom” (tytuł płyty zaczerpnięty został od piosenki otwierającej płytę „One Vice at a Time” z 1982 roku) zarejestrowany został podczas koncertu, jaki odbył się w sierpniu ubiegłego roku w rodzinnej dla muzyków miejscowości – położonym w północno-wschodniej części kraju mieście Solothurn. Czternaście utworów, z których lwia część pochodzi z lat 80. – bezsprzecznie najlepszego okresu w historii grupy, kiedy płyty z napisem Krokus znajdowały nabywców również za oceanem oraz na najważniejszym europejskim rynku fonograficznym, jakim jest Wielka Brytania. Na dokładkę kilka nowszych piosenek (także z ostatniej, wydanej w 2013 roku, płyty „Dirty Dynamite”), które najlepiej pasowały do koncertowej stylistyki i starszych kompozycji. Pozycja dla fanów szczerego, zdrowego, rock’n’rollowego pierdolnięcia (o ile można tam powiedzieć w perspektywie starszych panów). (MAK)

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Autor

moje życie w obrazkach

ostatnio popularne