16 września to od 2006 roku Polski Dzień Bluesa. Święto tym bardziej ważne, ponieważ odbywające się w dniu urodzin B.B. Kinga.
Riley B. King przyszedł na świat 16 września 1925 roku w pobliżu Berclair w stanie Mississippi. Przez lata kariery artystycznej, zapoczątkowanej końcem lat 40. ubiegłego wieku, zdołał osiągnąć niezwykłą popularność oraz pozycję, o jakiej w bluesowym środowisku inni wykonawcy mogą jedynie pomarzyć (może z wyjątkiem Claptona i Hookera). Amerykański magazyn „Rolling Stone”, w ogłoszonym w 2003 roku zestawieniu stu najlepszych gitarzystów w historii, umieścił Kinga na szóstej pozycji. Dwadzieścia sześć lat temu artysta w uznaniu zasług dla muzyki bluesowej oraz wpływu na cały gatunek, wprowadzony został do Rock and Roll Hall of Fame.
B.B. King (foto: last.fm)
„The King of Blues”, jak nazywany jest często B.B. King, solową płytą debiutował w 1956 roku. Album zatytułowany „Singin’ the Blues” nie osiągnął spektakularnego sukcesu, jednak skład zespołu, jaki towarzyszył czarnoskóremu wykonawcy w studio nagraniowym, bezsprzecznie określić trzeba jako muzyczną śmietankę (m.in. Red Callender na basie, Maxwell Davis na saksofonie, Jesse Price na perkusji i Jake Porter na trąbce). Pierwszym notowanym na liście przebojów studyjnym krążkiem Kinga był materiał zatytułowany „Blues on Top of Blues”. Czternasta w kolejności płyta gitarzysty ukazała się w 1968 roku nakładem labelu Beat Goes On i uplasowała się na 46. pozycji listy przebojów Billboard R&B.
Na album złożyło się dwanaście utworów autorstwa samego Kinga, z których tylko jeden – „Dance With Me” – trwał dłużej niż trzy minuty (cała płyta ma nieco ponad pół godziny). Właśnie ta kompozycja jest dzisiejszym tematem przewodnim cyklu Gold Song. (MAK)





Dodaj komentarz