Scott Henderson przyjechał do Polski na pięć koncertów. Jeden z nich miał miejsce w miniony piątek, 17 maja, w Piwnicach Tarnowskiego Centrum Kultury.
Nie będę owijał w bawełnę – jestem fanem Scotta Hendersona i w momencie, kiedy dowiedziałem się o tym, że gitarzysta odwiedzi miasto, w którym mieszkam, od razu wiedziałem, że koncert ten będzie udany. W zasadzie to nie wiem, co musiałby zrobić muzyk, abym występ uznał za niewypał. Odwołać go?
Scott Henderson w TCK (foto: Beata Motuk)
Henderson mógłby z powodzeniem wypełnić klub o pojemności tysiąca osób, jednak sam woli grywać z mniejszych lokalach. Ważna jest dla niego bliskość publiczności, wręcz jej oddech, który można poczuć występując w klubach, takich jak Piwnice Tarnowskiego Centrum Kultury.
Jak przyznał sam gitarzysta, gra jazz, jednak nigdy nie wyprze się swoich muzycznych korzeni, jakimi są rockowe brzmienia. – Jestem fanem Led Zeppelin! – krzyknął w kierunku publiki, by chwilę później zaprezentować trochę rock’n’rolla.
Lider liderem, ale nie można zapomnieć o towarzyszących Henedersonowi muzykach. W zasadzie wystarczyłoby napisać: Krzysztof Zawadzki z Walk Away i Felton Crews grający w przeszłości z Milesem Davisem. Fani jazzu zrozumieją, dla fanów jazzu taka rekomendacja będzie wystarczając. Ciekawe solówki, świetny groove, współpraca na mistrzowskim poziomie, a więc elementy, z których składać powinien się każdy tego typu muzyczny event.
Piątkowy występ Gangu Scotta Hendersona był jednym z tych koncertów, które – dosłownie i w przenośni – trwają jeszcze długo po jego zakończeniu. Muzycy pozowali do zdjęć, podpisywali płyty, plakaty i „klaty” (tak, znalazł się jeden śmiałek pragnący posiadać podpis Crewsa właśnie w tym miejscu). Sam Henderson nie unikał rozmów z fanami, z uśmiechem na twarzy wysłuchiwał pochwał, zbijał piątki i dziękował za obecność. Normalny człowiek z niezwykłym talentem i szacunkiem dla drugiej osoby. Nie każda muzyczna gwiazda tak potrafi. (Mateusz „Axun” Kołodziej)
SPRAWDŹ: FOTORELACJA





Dodaj komentarz