W 189. odcinku Krótkiej piłki na celownik biorę dwie tegoroczne płyty: „Horizon EP” producenta tworzącego pod pseudonimem CO oraz „Old Sock” Erica Claptona.
CO „Horizon EP”
(2013; Skwer.org)
Skwer to label zrzeszający specyficzne środowisko – zarówno wykonawców, jak i słuchaczy. Wpływ na to mają zapewne świadome wybory jednych i drugich w kwestii pracy nad brzmieniami i odbiorem tych starań. Sięgając po płyty oznaczone (naznaczone?) skwerowym logiem możemy spodziewać się muzyki, która nie będzie – że pozwolę sobie użyć kultowego zdania Bogny Świątkowskiej – „łatwa, miła i przyjemna”. „Horizon EP” burzy trochę tę tezę. Materiał autorstwa CO to najbardziej przystępny zestaw kompozycji ze Skweru od dłuższego czasu (odkąd pamiętam?). Nie wiem, czy będzie to dla Maćka Kujawskiego pochwała, czy też obraza, ale te kilka numerów naznaczone jest dawką mainstreamu, jakiej nie znajdziemy na wszystkich ubiegłorocznych, razem wziętych skwerowych produkcjach. Dostajemy niby siedem kompozycji (w tym sześć instrumentalnych) utrzymanych w klimacie eksperymentalnego hip-hopu, ale sporo tutaj momentów, które zainteresować powinny także tych odbiorców, którzy na co dzień nie obcują z tego rodzaju muzyką. Wyróżnia się (chociaż nie wiem, czy w pozytywnym sensie) numer „X” z Wojtkiem Cichoniem – jedyny kawałek opatrzony warstwą wokalną. Swego rodzaju bonus, chociaż nieznajdujący się na końcu płyty. Skoro Kixnare wydaje swoje albumy na winylu, dlaczego „Horizon EP” ukazał się (tylko) w formie empetrójek? Nie wiem. Po sprawdzeniu materiału autorstwa CO wiem natomiast, dlaczego to Kujawskiemu poświęcono kiedyś kilka linijek w legendarnym „The Wire”.

Eric Clapton „Old Sock”
(2013; Surfdog/Duck/Universal Music)
Na swojej nowej, dwudziestej pierwszej w dorobku, studyjnej płycie Eric Clapton sięga po repertuar innych muzycznych gwiazd. Typowa płyta w pełni wypełniona coverami nie jest jednak kolejnym wydawnictwem odtwarzającym pierwotny wzorzec. „Old Sock” ma w sobie bluesową duszę, którą trudno podrobić. Brytyjczyk sięga po klasyki jazzowe („Love Is Here to Stay”), soulowe („Your One and Only Man” nieodżałowanego Otisa Reddinga), a nawet folk („Goodnight Irene”), o bluesie i blues-rocku, a więc stylach tak bliskich sercu Claptona nawet nie wspominam. Bluesman do studia zaprosił także gości – i to jakich! Już w otwierającym całą płytę utworze „Further On Down the Road” pojawia się Taj Mahal (czarnoskóry muzyk jest zresztą autorem oryginalnej wersji wspomnianej piosenki). Później gospodarza wspierają m.in. jak zawsze świetna Chaka Khan („Gotta Get Over”) i mistrz sam w sobie – Paul McCartney („All of Me”). A jeśli komuś mało, to niejako na deser śpiewają jeszcze córki muzyka. Skarpetka, chociaż stara, nie śmierdzi. To dobra, trwała tkanina, która posłuży nam jeszcze długie lata.






Dodaj komentarz