Polecana trójka na najbliższy tydzień to: Diana Krall „Glad Rag Doll”, Muse „The 2nd Law” oraz The Cuts „Zimne słońce”. Są to płyty, obok których nie możecie przejść obojętnie. I nie jest ważne, czy na co dzień słuchacie techno, klasyki czy popu. Jeśli doceniacie wartościową muzykę, powinniście znać te krążki.

Diana Krall „Glad Rag Doll”
Diana Krall siedzi przy fortepianie Steinwaya z 1890 roku. Lampka nagrywania zaczyna się świecić i artystka rozpoczyna pierwszy wers „Just Like a Butterfly That’s Caught In The Rain” przy akompaniamencie gitarzysty Bryana Suttona. Zespół zaczyna grać niby od niechcenia, kołysze melancholijnie, artystka śpiewa dalej… To jeden z najpiękniej zrealizowanych fragmentów najnowszej płyty Diany Krall pt. „Glad Rag Doll”, która swoją premierę miała 2 października 2012 roku. Piosenka powstała w końcówce lat 20. Wykonana została oryginalnie przez Annette Hanshaw w 1927 roku jako jeden z wielu utworów zarejestrowanych wtedy po raz pierwszy w historii fonografii. Mówiąc o oryginalnej wokalistce utworu, Diana Krall przyznaje: – Słuchałam Annette Hanshaw, zanim jeszcze poznałam Carmen McRae czy Ernestine Anderson. Uwielbiam sposób, w jaki ona śpiewała. (źródło: Universal Music Polska)

Muse „The 2nd Law”
Symfonicznie, rockowo, ale też dubstepowo i synthpopowo. Tak jest na piątym studyjnym albumie znakomitego brytyjskiego tria Muse. Płyta bez wątpienia będzie jednym z najważniejszych i najczęściej komentowanych muzycznych wydarzeń 2012 roku. Matt Bellamy, Dominic Howard i Chris Chris Wolstenholme zaczęli nagrywać piosenki na następcę doskonałego, multiplatynowego albumu „The Resistance” jesienią 2011 roku. Materiał powstał w trakcie kilku sesji nagraniowych, które zorganizowano w paru studiach nagraniowych w Kalifornii. Brytyjczycy tym razem postanowili zaskoczyć. Obok piosenek typowych dla Muse, rockowych i epickich w stylu Queen i Led Zeppelin, ale też trochę zalatujących U2 i Davidem Bowie z lat 70., napisali numery, w których słychać inspiracje dubstepem oraz synthpopem. Jest też kompozycja wyjątkowa, „Follow Me”, którą Matt Bellamy napisał po urodzeniu swego synka Binghama. (źródło: Warner Music Poland)

The Cuts „Zimne słońce”
„Zimne słońce” jest trzecim krążkiem pilskiego tria. W porównaniu z poprzednimi – „Syrenami nad miastem” oraz „Czarnym światem” – jest najbardziej dojrzałym, alternatywnym, a zarazem najbardziej przebojowym, niosącym ze sobą mnóstwo paradoksów albumem. Trzecia płyta The Cuts brzmi cieplej i bardziej analogowo od poprzednich produkcji. Słychać na niej znacznie więcej zgrzytów, szumów i trzasków. W brzmieniu prym wiodą analogowe syntezatory, ciepło brzmiące gitary i potężny bas – sprawiają one, że nowy album jest najbardziej rockowym w dorobku The Cuts. Tylko wciąż obecne automaty perkusyjne i vocodery nie pozwalają zapomnieć o elektronicznych korzeniach zespołu. (źródło: Merlin.pl)

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Autor

moje życie w obrazkach

ostatnio popularne