Polecana trójka na najbliższy tydzień to: JJ Doom „Key To The Kuffs”, Alanis Morissette „Havoc and Bright Lights” oraz Melissa Etheridge „4th Street Feeling”. Są to płyty, obok których nie możecie przejść obojętnie. I nie jest ważne, czy na co dzień słuchacie techno, klasyki czy popu. Jeśli doceniacie wartościową muzykę, powinniście znać te krążki.
JJ Doom „Key To The Kuffs”
Pierwszy wspólny album dwójki amerykańskich raperów – MF Dooma oraz Jneiro Jarel – ukrywających się pod nazwą JJ Doom. Doom tym razem zajął się rymami i beatami, a JJ zadbał o brzmienie materiału. Całość powstała podczas pobytu Dooma w Wielkiej Brytanii i została mocno zainspirowana tamtejszą rzeczywistością i sceną muzyczną. Na „Key To The Kuffs” ciężkie hip-hopowe beaty mieszają się z grimem, dubstepem, a nawet techno. Są też pojawiające się gościnnie gwiazdy – sam Damon Albarn i Beth Gibbons z Portishead. (źródło: Universal Music Polska)
Alanis Morissette „Havoc and Bright Lights”
Jedna z najsłynniejszych i najbardziej charakterystycznych wokalistek pop-rockowych, Alanis Morissette, po czterech latach ciszy wraca w barwach nowej wytwórni Sony Music, z nowymi pomysłami i płytą, na którą jej fani czekali od wielu lat. Już od pierwszego singla „Guardian” słychać, że to powrót Alanis do wielkiej formy znanej z płyty „Jagged Little Pill”, która sprzedała się w rekordowej ilości ponad 30 milionów sztuk. Pozostałe piosenki na „Havoc And Bright Lights” w niczym jej nie ustępują – jest to zasługa zarówno genialnych tekstów Alanis, jak i melodyjnych, wpadających w ucho kompozycji, których współautorem i producentem jest Guy Sigsworth, znany producent Björk, Madonny, Seala i Imogen Heap. (źródło: Merlin.pl)
Melissa Etheridge „4th Street Feeling”
Melissa Etheridge powraca z dwunastym studyjnym albumem „4th Street Feeling”. Wokalistka niezmiennie od 25 lat pozostaje jedną z najważniejszych postaci amerykańskiego rocka i jednym z najbardziej charakterystycznych głosów, porównywanych niejednokrotnie do Janis Joplin. Jej najnowsza płyta, wyprodukowana przez Jacquire’a Kinga (Kings of Leon, Norah Jones) i Steve’a Bookera (Duffy) jest dla Etheridge poniekąd powrotem do czasów młodości – tytuł albumu wziął się od nazwy ulicy w miejscowości Leavenworth w Kansas, gdzie artystka dorastała. Muzycznie „4th Street Feeling” to w dużej mierze ukłon w stronę południa Stanów Zjednoczonym – to mieszanina bluegrassu i bluesa z dużą dozą rocka. Jak zwykle w przypadku Etheridge dostajemy niezwykle szczere, osobiste teksty. (źródło: Merlin.pl)





Dodaj komentarz