Wakacyjne Złote Przeboje, czyli wspomnienia o największych letnich hitach, które nuciło większość z nas. Dzisiaj wracamy pamięcią do roku 1992 i piosenki, bez której nie mogła odbyć się żadna z ówczesnych imprez.

House of Pain to jedna z tych grup hip-hopowych, które rozpoznawane są nawet przez osoby niesłuchające takiej muzyki na co dzień. Wszystko przez jedną piosenkę, która dwadzieścia lat temu na stałe zapisała się na kartach muzyki rozrywkowej.

Wszystko zaczęło się od… nieudanej znajomości Everlasta z jednym z najważniejszych raperów przełomu lat 80. i 90., jakim był Ice-T. „Forever Everlasting”, solowa płyta muzyka o irlandzkich korzeniach, przeszła w środowisku bez większego echa, a sam Ev, zdegustowany takim obrotem sprawy, zdecydował się odejść z wytwórni prowadzonej przez urodzonego w Newark rapera. Ruch ten zaowocował zawiązaniem zespołu, w skład którego weszli Danny Boy oraz DJ Lethal (prywatnie koledzy z czasów szkolnych).

House of Pain (foto: last.fm)

21 lipca 1992 roku swoją fizyczną premierę miał debiutancki album tej amerykańskiej formacji. Imienna płyta zapowiadana była przez singiel „Jump Around”, który do dystrybucji trafił miesiąc wcześniej (22 czerwca). Banger. Imprezowy hit, który nie zestarzał się nawet po dwóch dekadach. Przebój, który dał początek karier Everlasta, Danny’ego Boy i didżeja Lethala. House of Pain nigdy nie nagrali już popularniejszego numeru. Czy można nazwać ich artystami jednego utworu? Zdecydowanie nie, jednak pytani o kalifornijski zespół zawsze w pierwszym momencie pomyślimy (i powiemy) „Jump Around”! (MAK)

Jedna odpowiedź na “Gold Song #127: Jump Around”

  1. Ponadczasowy utwór, zdecydowanie. Za kolejne 20 lat również ludzie powinni chętnie bawić się przy „Jump Around”.

    Pozdrawiam,

    Witalij | U Call That Love

    Polubienie

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Autor

moje życie w obrazkach

ostatnio popularne