Co łączy Karolinę Kozak i Andrzeja Piasecznego? Są z Polski. Śpiewają. Nagrali niedawno kolejne solowe płyty – jak dotychczas najlepsze popowe wydawnictwa na krajowej scenie muzycznej tego roku.
Andrzej Piaseczny „To co dobre”
W czasie, kiedy muzyka stała się dla niektórych swoistym wyścigiem w doborze elektronicznych udziwnień brzmieniowych, Andrzej Piaseczny postawił na krążek nagrany w prosty, momentami garażowy sposób. Długo zmagałem się z tym albumem. Słuchałem, odstawiałem, powracałem do wybranych piosenek. „To co dobre” to płyta, która nie zauroczyła mnie od razu. Automatycznie sięgałem pamięcią do „Spisu rzeczy ulubionych”, chciałem porównywać, szukać podobieństw. Nie warto. To są zupełnie inne krążki, dwa osobne byty, których łączyć nie należy. I chociaż do studia wokalista ponownie zaprosił Seweryna Krajewskiego, to tegorocznego albumu kontynuacją wspólnej płyty z 2009 roku nazwać nie można. Nowy materiał Piasecznego to spora porcja akustycznego grania (gitary, instrumenty perkusyjne, smyczki, fortepian), tym razem jednak już nie tak dopieszczonego w studiu, co wbrew pozorom jest jego atutem. Te instrumenty są po prostu lepiej słyszalne, chociaż głębia ich dźwięku nie został wyeksponowana komputerowo. Piaseczny przeszedł muzyczną drogę od kapryśnego gwiazdora do artysty dojrzałego, bo takim jawi się właśnie tutaj. Kiedyś wieścił śmierć budzików, dzisiaj w swoich piosenkach potrafi przekazać coś więcej niż tylko zaproszenie do wspólnej zabawy podczas koncertu. Chociaż dalej utwory poświęcone są miłości i ludzkim relacjom, to sam wokalista nie mówi tego wprost. Te teksty mają drugie dno, swoje tajemnice i zakamarki, które każdy z nas może zinterpretować po swojemu.

Karolina Kozak „Homemade”
Album Karoliny Kozak łączy w sobie dwie płaszczyzny – radiową i niemedialną. Te dziewięć piosenek ma wszystko, żeby emitować je w największych komercyjnych stacjach radiowych. Tak zresztą dzieje się z utworem „Mimochodem” – jak dla mnie, jednym z najlepszych tegorocznych polskich singli. Z drugiej strony album „Homemade” w swej ciekawej muzycznej warstwie mówi kategoryczne „nie” łączeniu go z proszkami do prania i porannym programem śniadaniowym. Chociaż Karolina Kozak jest autorką kilku radiowych hitów okupujących w przeszłości listy przebojów, jej druga solowa płyta nie wyląduje w koszyku statystycznego słuchacza RMF-u. „Nudzę się”, „Bez pytania”, „S.A.D.” i „Pstryk pstryk” skierowane są raczej do wszystkich tych, którzy nie szukają hitu lata, ale muzyki zapadającej w pamięć, piosenek, z którymi można przejść przez życie. Taki jest właśnie materiał na „Homemade” – prosty i nie zaśpiewany przez sceniczną divę, lecz kobietę chcącej opowiedzieć nam swoją wciągającą historię.

* * * * *
Na koniec mała ciekawostka z facebooka Karoliny Kozak: pracownicy jednego z Empików, zapewne słuchając uprzednio płyty, zadawali sobie pytanie, czy Karolina Kozak to na pewno polska artystka?
Zagraniczna czy krajowa? (foto: facebook.com/karolinakozakpl)




Dodaj komentarz