Amerykanka śpiewa, a Brytyjka ją poprawia. Tak to już jest w tym muzycznym świecie. Sprawdźmy, jak z utworem „Halo” radzą sobie Beyonce i Florence Welch.
Czytałem niedawno, że Beyonce została uznana za najpiękniejsza kobietę na świecie. Z urodą jest jak ze śpiewem – jednym się podoba, innym nie. Kwestia wokalu Amerykanki, jestem tego pewny, będzie jednak kwestią mniej sporną od jej urody, w związku z czym do dzisiejszego odcinka cyklu Oryginał vs Cover wybrałem piosenkę właśnie z repertuaru Be. A jest nią, jak zauważyliście zapewne już po tytule wpisu, „Halo” z płyty „I Am… Sasha Fierce” (2008).
Florence and the Machine to jedna z gwiazd ostatnich lat. Projekt założony została w 2007 roku, a jego liderką i twarzą jest Brytyjka Florence Welch, której uroda także jest kwestią dyskusyjną (wszak nie każdy musi podzielać dzisiejszy pogląd, że „rude jest piękne”). Mniej skrajnych opinii wygłaszanych jest już w przypadku barwy głosu urodzonej w Londynie wokalistki. Florence and the Machine mają na swoim koncie cztery płyty – dwie studyjne i dwie live. Cover „Halo” nie znalazł się wprawdzie na żadnej z nich, jednak ten cykl jest doskonałym powodem, aby o nim wspomnieć. (MAK)




Dodaj komentarz