W ostatnim odcinku cyklu Gold Song (sprawdź) zabrałem Was do San Francisco. Dzisiaj dalej zostajemy w tym amerykańskim mieście, zmieniamy jednak muzyczny klimat z funku na rock.
The Grateful Dead – kalifornijska legenda rock, której najlepszy okres datować należy na przełom lat 60. i 70. ubiegłego wieku. Trafili na czas trudny, gdzie liczył się szacunek i uznanie w środowisku hippisowskim. Dla chłopaków z San Francisco nie był to problem. Tworzyli muzykę hipnotyzującą, wciągającą i halucynogenną – zupełnie jak LSD, pod którego wpływem ponoć nagrywali i pisali swoje największe przeboje. Jednym z nich był utwór „Truckin’”.
The Grateful Dead (foto: last.fm)
W 1970 roku zespół wydał dwie płyty, co w tamtych czasach nie było niczym dziwnym. Były to, w kolejności chronologicznej: „Workingman’s Dead” (ukazała się latem) i „American Beauty” (premiera jesienią). Drugi z wymienionych albumów zawierał dziesięć utworów, a ostatnim z nich był wspomniany już wcześniej „Truckin’”. Piosenka nie okazała się może największym hitem w historii zespołu, jednak 64. miejsce, do jakiego udało się jej dotrzeć na amerykańskiej liście przebojów, było w tamtym czasie szczytem możliwości kapeli. Później, dokładnie w 1987 roku, tylko jeden utwór autorstwa The Grateful Dead uplasował się na Billboardzie wyżej – była nim piosenka „Touch of Grey”.
Zespół, po wielu zmianach personalnych (w zasadzie od początku do końca grali w nim tylko Jerry Garcia, Bob Weir i Bill Kreutzmann), rozpadł się definitywnie w 1995 roku, a kontynuatorem jego scenicznej tradycji stała się grupa Reunions of the Grateful Dead (później: The Other Ones, The Dead i w końcu Furthur) złożona w większości z byłych członków oryginalnego składu. (MAK)




Dodaj komentarz