Harcersko-rockowe granie w wykonaniu Cool Kids Of Death, a może mocno beatlesowska płyta Kasabian? Zapraszamy do sprawdzenia nowej Krótkiej piłki z recenzjami premierowych albumów autorstwa wspomnianych grup.
Kasabian „Velociraptor!”
Mam problem z tą płytą, bo jest ona tak strasznie beatlesowska, że powoduje to u mnie pewien rodzaj sentymentu. Lubię czwórkę z Liverpoolu, a czwórka z Leicestershire brzmieniem i stylem na swoim nowym albumie mi ją przypomina. Czasami dość nieudolnie, czasami wręcz tragicznie („La Fee Verte” – o zgrozo!), ale jednak. „Goodbye Kiss” bardzo miło i pozytywnie zaskakuje swoją melodią i naprawdę przyjemnym wokalem Toma Meighana. Bardziej rockowe „Days Are Forgotten” (teledysk do sprawdzenia poniżej) oraz tytułowy, nasączony elektroniką „Velociraptor!” dają słuchaczowi zastrzyk pozytywnej energii. Materiał zawiera w sobie tyle dobrych momentów, że spokojnie można by ogłosić go najlepszą płytą roku, przy jednoczesnym zaprzeczeniu tej nominacji za sprawą wyliczenia słabych piosenek, jakie na niej znajdziemy. Czytałem kiedyś – zresztą jak większość chłopców z mojego pokolenia – dość dużo o dinozaurach i jeśli pamięć mnie nie myli, to welociraptory nigdy nie odpuszczały, a ten niby kąsa, ale tak, jakby bał się, że może zrobić krzywdę. Płyta w wersji deluxe zawiera dodatkowe DVD z koncertem, jaki grupa zagrała w 2009 roku w Dublinie.

Cool Kids Of Death „Plan ewakuacji”
„Plan ewakuacji” to jest katastrofa, a przecież nic tej katastrofy nie zapowiadało. „Intro” spokojne, owszem, ale już drugi na liście „Chrystus” wita nas dobrym gitarowym brzmieniem, chwilę później wchodzi jeszcze perkusja, co sprawia, że dobry klimat daje się poczuć. Dalej jest już po prostu źle: „Dalej pójdę sam” to prawie Feel, kończące całość „Wyłącz to” odrzuca od głośnika, a tytułowy „Plan ewakuacji” również nie powala. Bronią się jeszcze „Matka noc” i „Biała flaga”, która początkowo od strony muzycznej jest w starym klimacie CKOD. Do tego, właśnie w „Białej fladze”, dochodzi jeden z lepszych tekstów z całej płyty, ale sami przyznacie, że dwie-trzy piosenki to jednak za mało, żeby zrobić na kimś wrażenie. Nie wiem co kierowało samym Krzysztofem Ostrowskim i jego kompanami, kiedy zdecydowali się nagrać swoją nową płytę w indie-rockowych klimatach, ale wyszły im, cytując fragment jednej z nowych piosenek, złe rzeczy na chujowym tle i ja tego nie kupuję. Przepraszam, może to trochę prostackie, ale ja po prostu czekałem na kolejną kurwę na telefon, która wyrwie mi serce. Szczerze – jeśli dalsza sceniczna działalność zespołu miałaby wyglądać właśnie tak, to decyzja o zakończeniu wspólnej przygody z muzyką jest właściwa. Bo harcerskiego grania – z całym szacunkiem dla tejże organizacji działającej w Polsce – to nam nie potrzeba.

Mateusz „Axun” Kołodzie




Dodaj komentarz