Profesjonalizm to nowy sekstet jazzowy i zarazem autorski projekt Marcina Maseckiego. Do Tarnowa grupa przyjechała promować swój album „Chopin Chopin Chopin”.
Była sala, co prawda nie zapełniona w pełni, ale o tym w dalszej części tekstu. W sali tej była także scena, a na scenie instrumenty, na których grali muzycy. Były też światła, dobre nagłośnienie, przedstawiciele mediów. Jednym słowem naprawdę profesjonalny koncert, ale czemu się dziwić, skoro występowała grupa o tak wymownej nazwie.
Profesjonalizm to nowy sekstet jazzowy i zarazem autorski projekt Marcina Maseckiego – pianisty i kompozytora znanego chociażby z grup Alchemik i Pink Freud. Skład grupy tworzy prawdziwy dream team warszawskiej sceny niezależnej: Kamil Szuszkiewicz (trąbka), Michał Górczyński (klarnet, saksofon), Tomasz Duda (saksofon), Piotr Domagalski (kontrabas), Jerzy Rogiewicz (instrumenty perkusyjne) oraz wcześniej wspomniany Masecki. Muzycy w tym roku wydali debiutancki album zatytułowany dość przewrotnie „Chopin Chopin Chopin” i to właśnie on był głównym powodem ich wizyty w Tarnowie.
Zespół grał momentami z dużym polotem, by chwilę później zaprezentować siłę i moc dźwięków. Początek niewątpliwie należał do lidera, który czarował swoją grą, wyznaczał rytm oraz zza klawiszy dyrygował całym składem. Później swoje pięć minut miał Jerzy Rogiewicz. Perkusista swoim solowym fragmentem oraz wspólną grą z Tomaszem Dudą bardzo mnie rozbujał i kiedy okazało się, że kolejny utwór grany jest już przez wszystkich obecnych na scenie artystów, trochę było mi żal. Uśmiech jednak szybko powrócił na moją twarz. Profesjonalizm grali żywą, jazzową muzykę, którą na przemian przeplatali klimatami marszowymi, bluesowymi, free jazzem, a nawet brzmieniami bliskimi country. Eksperyment muzyczny – tak nazwać będzie to najlepiej. Udany eksperyment muzyczny.
Sama końcówka to już całkowity odjazd. Kompletne wariactwo, wielki odlot, prawdziwy rock’n’roll! Muzycy popuścili wodze fantazji i o mały włos nie roznieśli wszystkiego w drobny mak.
Ci panowie po prostu bawili się muzykę. Można przyrównać ich do małych chłopców, którzy dostali do dyspozycji klocki i tworzą z nich za każdym razem inną budowlę, konstruując inny świat. Tak właśnie jest z Maseckim i jego muzycznymi kompanami. Jazz to dla nich materia, którą da się przekształcić na dziesiątki różnych sposobów, a wszystko ku uciesze łakomych na takie smaczki słuchaczy i fanów, których w Tarnowie, jak się okazało, jest niewielu. Ujmę to najdelikatniej jak potrafię: nie licząc artystów, obsługi technicznej koncertu, mediów i przedstawicieli organizatorów, na koncercie obecnych było około trzydzieści osób. Mało. Bardzo mało.
Miejmy nadzieję, że Piwnice Tarnowskiego Centrum Kultury w niedalekiej przyszłości zgromadzą większą liczbę ludzi, a okazji ku temu będzie kilka, bowiem do Tarnowa ze swoją muzyką przyjadą m.in. Dagadana (17.11), Julia Marcell (19.11), Wojtek Pilichowski (29.10) i Robert Kubiszyn (grudzień 2011). (Mateusz „Axun” Kołodziej)
FOTORELACJA || WIDEO




Dodaj komentarz