Standardowo w Krótkiej piłce krótkie opinie na temat następujących płyt: Matt Nathanson „Modern Love”, Ambrose Akinmusire „When the Heart Emerges Glistening” i The Pepper Pots „Train To Your Lover”.

The Pepper Pots „Train To Your Lover”
Czasy, kiedy popowe piosenki komponowane były w myśl zasady „trzyminutowy utwór”, minęły już dawno. Owszem, tak nielubiana przez wielu Eurowizja hołduje jeszcze tej myśli, jednak ruch ten podyktowany jest zapewne względami czasowymi (a co za tym idzie – także finansowymi), a nie chęcią kultywowania tradycji. Tradycji trochę przestarzałej, patrząc na aktualny rynek fonograficzny, gdzie przeciętna piosenka trwa około trzydzieści sekund dłużej (często dobijając do czterech, czterech i pół minuty). Tymczasem znalazł się album, na którym duża część kompozycji wpisuje się w „trzyminutową regułę przeboju pop”. „Train To Your Lover” to dwanaście piosenek utrzymanych w klimacie soulu z lat 60. i 70., za którymi stoi dość spora grupa ludzi – od trzech wokalistek począwszy (Adriana Prunell, Aya Sima i Marina Torres), a skończywszy na siedmiu muzykach i inżynierach dźwięku, którzy zadbali o to, by kompozycje swoim brzmieniem nie tylko nawiązywały, ale i przypominały utwory autorstwa The Supremes, Marvina Gaye’a i wczesnych Jackson 5.

Matt Nathanson „Modern Love”
O tym, co rozczarowało mnie wśród tegorocznych wydawnictw płytowych, pisałem tydzień temu (sprawdź: KP #108: Lepiej tego nie słuchaj). Siódmy studyjny krążek Matta Nathansona także powinien znaleźć się w tamtym gronie, ale… zapoznałem się z nim dopiero kilka dni później od publikacji tamtego tekstu. Amerykanie dobrych rockowo-popowych wokalistów, którzy nie stronią od folkowych wycieczek w swoich kompozycjach, mają tak naprawdę na pęczki (żeby nie być gołosłownym: Dave Barnes, Jason Mraz, Marc Broussard, John Mayer, Josh Kelley czy Matt Wertz z dobrą epką „While We’re Becoming” z 2010 roku, którą odkryłem dość przypadkowo na początku tych wakacji). W tytułowym utworze muzyk próbuje trochę naśladować Jamesa Blunta, gdzie indziej w balladowym klimacie chce zaskarbić sobie uwagę fanów chociażby Jamesa Morrisona („Kiss Quick”), by wreszcie na sam koniec zaprezentować coś godnego uwagi („Drop To Hold You” i „Bottom Of The Sea”).

Ambrose Akinmusire „When the Heart Emerges Glistening”
Czy można grać lepiej na trąbce niż Chet Baker, Miles Davis lub Tomasz Stańko? Według mnie nie. Oczywiście są muzycy, którzy sztukę władania tym instrumentem opanowali w stopniu bardzo dobrym, jednak do trójki mistrzów brakuje im i tak wiele. Jednym z takich, posługując się gwarą sportową, pretendentów do zmierzenia się z championami, jest niewątpliwie Ambrose Akinmusire. Jego tegoroczny album „When the Heart Emerges Glistening”, to jeden z wąskiej grupy krążków, które oczarowały mnie w przekroju ostatnich kilku miesięcy. Lekkość, polot, pomysł na siebie, ale również nawiązania do klasyki. Polecam zapoznać się z tą pozycją, bowiem za naście lat okazać może się, że ten urodzony w Kalifornii muzyk jest kolejnym wielkim jazzmanem – jazzmanem, który rozwija się na naszych oczach.

Mateusz „Axun” Kołodziej

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Autor

moje życie w obrazkach

ostatnio popularne