Polecana trójka na najbliższy tydzień to: Kenny Wayne Shepherd „How I Go”, Marek Bałata, Lora Szafran i Robert Więckiewicz „Struny na ziemi – muzyka do wierszy Jarosława Iwaszkiewicza” oraz Mikedecline „Umbrellatons”. Są to płyty, obok których nie możecie przejść obojętnie. I nie jest ważne to, czy na co dzień słuchacie techno, klasyki czy popu. Jeśli doceniacie wartościową muzykę, musicie znać te krążki – i to nie tylko z tytułu.

Kenny Wayne Shepherd „How I Go”
Fanom bluesowego i bluesrockowego grania tego pana przedstawiać nie trzeba. Informacja dla pozostałych – Kenny Wayne Shepherd to gitarowy geniusz na miarę Erica Claptona, B.B. Kinga czy Steviego Raya Vaughana, który mając w 2011 roku zaledwie 34 lata słusznie uznawany jest za legendę gatunku. „How I Go” to siódme wydawnictwo w dorobku mistrza gitary z Luizjany. Szukacie na nim zaskoczeń? Nie znajdziecie ich. Kenny nie bawi się bowiem w eksperymenty, zaskakujące poszukiwania i rozwiązania aranżacyjne. On gra soczystego bluesa z duszą, który zjeży włosy na całym ciele, a gdy uderzy w melancholijną nutę, będziecie musieli sięgać po chusteczki. (źródło: Warner Music Poland)

Marek Bałata, Lora Szafran, Robert Więckiewicz „Struny na ziemi – muzyka do wierszy Jarosława Iwaszkiewicza”
Wyśpiewać Iwaszkiewicza? Wyjątkowo szczęśliwy pomysł, mający zresztą piękną tradycję. Późne tomy poetyckie Iwaszkiewicza – „Xenie i elegie”, „Śpiewnik włoski”, „Mapa pogody” czy pośmiertnie wydana „Muzyka wieczorem” były objawieniami. Nie dziwi więc, że wiersze z tych przeważnie tomów zainspirowały Włodka Pawlika, który nieomylnie, jak niegdyś Szymanowski, usłyszał w nich muzykę. Można by rzec, iż te wiersze w naturalny sposób śpiewają – wtedy, gdy ich śpiewność dobyta jest przez trio jazzowe i swingujących wokalistów, i wtedy, gdy same stają się muzyką w interpretacji aktora, Roberta Więckiewicza, który mówi je z wyczuciem rytmu, brzmienia, barwy, tonu, traktując poniekąd głos jak autonomiczny instrument. Myślę, że nie uchybię klasycznej doskonałości Iwaszkiewicza, jeśli o nader oryginalnym przedsięwzięciu Pawlika i jego przyjaciół powiem z niekłamanym zachwytem: „Ale jazz!”. (źrodło: Merlin.pl)

Mike Decline „Umbrellatons”
„Umbrellatons” to materiał prosto z Kanady. Przyjemny, instrumentalny, momentami ocierający się o elektronikę hip-hop. Dwanaście kompozycji, w których ciekawie pocięte bity oraz okraszające wszystko skrecze stwarzają klimat i łagodnie kołyszą słuchacza. Album promuje teledysk nakręcony do utworu „In the Morning”. Całość, zupełnie za darmo, możecie posłuchać pod tym linkiem. (źródło: info. własna)

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Autor

moje życie w obrazkach

ostatnio popularne