Polecana trójka na najbliższy tydzień to: Smolik „4”, Neil Diamond „Dreams” oraz James Blunt „Some Kind of Trouble”. Są to płyty, obok których nie możecie przejść obojętnie. I nie jest ważne to, czy na co dzień słuchacie techno, klasyki czy popu. Jeśli doceniacie wartościową muzykę, musicie znać te krążki – i to nie tylko z tytułu.

Smolik „4”
Na swojej czwartej autorskiej płycie Smolik ponownie zaprasza nas w swój muzyczny świat, idealny na tę porę roku. Króluje tam niespieszne tempo, urzekające smyki, a przede wszystkim wyjątkowe głosy oraz delikatne, cudownie ciepłe i soczyste melodie, od których już po pierwszym przesłuchaniu nie można się uwolnić. Każda z dziesięciu piosenek na tym albumie to oddzielna historia, opowieść zinterpretowana przez zaproszonego wokalistę. Smolik przyzwyczaił nas do tego, że na jego płytach śpiewają niezwykli goście. Tak jest również tym razem. Zaproszenie Smolika przyjęli: seksowna Emmanuelle Seigner, tajemniczy Kev Fox, doskonała Gaba Kulka, romantyczna Natalia Grosiak, znany z koncertów Smolika Sqbass oraz egzotyczny Joao T. De Sousa. Na „4” usłyszeć także można wokalistów znanych z poprzednich płyt Smolika: Victora Davisa, Mikę Urbaniak i Kasię Kurzawską (SOFA). (źródło: Sony Music Polska)

Neil Diamond „Dreams”
Nowy album wpływowego amerykańskiego autora piosenek i wokalisty Neila Diamonda, który arystycznie udziela się nieprzerwanie od lat 60-tych i pochwalic może się sprzedażą ponad 128 milonów płyt (magazyn Billboard uznał go za trzeciego, po Eltonie Johnie i Barbrze Streisand, najbardziej wpływowego współczesnego wykonawcą). Jego utwory wykonywala taka plejada artystów, jak: Elvis Presley, Shirley Bassey, Deep Purple, Johny Cash, Jose Feliciano, Chris Isaak, Roy Orbison, czy Tina Turner, a ostatni studyjny album „Home After Dark” zadebiutował dokładnie na 1. miejscu listy Billboardu. Tym razem jednak Neil postanowił wziąć na warsztat swoje ulubione utwory innych wykonawców – m.in. The Beatles, The Eagles, Randy’ego Newmana, Billa Withersa, Leona Russella, czy Leonard Cohen. Rezultatem jest kolekcja 14 pięknych coverów, w których Neil ukazuje się tym razem jako świetny wokalista. Jest tu też jedna specialna niespodzianka – jego własne wykonanie „I’m A Believer”, największego hitu 1966 roku, który napisał dla grupy The Monkees. (źródło: Sony Music Polska)

James Blunt „Some Kind of Trouble”
Po fenomenalnym sukcesie albumów „Back to Bedlam” i „All the Lost Souls”, których łączna sprzedaż przekroczyła 18 milionów egzemplarzy, James Blunt otwiera nowy etap swojej kariery. „Some Kind of Trouble” to płyta pełna energii i świeżości, uzyskanej na drodze spontanicznej pracy w studiu. Wokalista przyrównuje swoją muzykę do początku lat 80., gdy na Zachodzie panował nastrój optymizmu przekładający się na przebojowe, melodyjne piosenki pełne wolności, ekscytacji i naiwności. Doskonałym przykładem jest singlowy utwór „Stay the Night” – napędzany dynamicznym motywem gitary akustycznej, z obłędnie chwytliwym śpiewem w refrenie. (źródło: Warner Music Poland)

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Autor

moje życie w obrazkach

ostatnio popularne