Dziewiąty tydzień cyklu Gold Song, dziewiąty przebój, który powinien być znany niemal każdemu. Cofnijmy się dzisiaj do roku 1980 i sprawdźmy, jakie rytmy były wówczas popularne i w jaki sposób realizowano do nich teledyski.
Piosenka „The Tide is High” została napisana pod koniec lat 60. przez Johna Holta – lidera grupy The Paragons. Utwór doczekał się wielu coverowych wykonań (fani dzisiejszej muzyki kojarzyć mogą ją m.in. z grupą Atomic Kitten oraz raperem Kardinalem Offishallem, który jeden ze swoich hitów oparł właśnie na tym kawałku). Stworzeniem własnej wersji w 1980 roku zainteresował się również amerykański, nowofalowy zespół Blondie. Ich pomysł na utwór był prosty – słoneczne rytmy reggae zmieszane z hawajskimi wstawkami.
„The Tide is High” to piosenka wyjątkowa, bo w zasadzie jedyna utrzymana w takich klimatach w całym dorobku grupy Blondie. Zresztą cały album „Autoamerican”, jaki promowany był przez ten singiel, był inny od reszty dokonań zespołu. Na swojej piątej płycie formacja postanowiła zerwać z dotychczasowym wizerunkiem i rockowe melodie zastąpić bardziej lżejszymi, popowymi, a nawet związanymi z nurtem muzyki rap (utwór „Rapture”).
Wersja śpiewana przez Debbie Harry osiągnęła także największy sukces komercyjny ze wszystkich coverowych wykonań. Pierwsze miejsca na listach przebojów w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii mówią same za siebie. Do tego status złota we wspomnianych krajach oraz dodatkowo w Nowej Zelandii.
Nie przeciągam więcej. Sprawdźcie teledysk, który dzisiaj wywoływać może na naszych twarzach ironiczny uśmiech, jednak w tamtych latach był to zapewne szczyt techniki i zarówno twórcy, jak i zespół byli z niego bardzo zadowoleni.




Dodaj komentarz