Zastanawiasz się pewnie, dlaczego Stage of Unity? I dlaczego w magazynie, który jest poświęcony głównie rapowi? Widzisz – ja też nie wiem, ale czy to ważne? SoU jest legendą polskiego reggae. Według mnie jest to najważniejsza grupa obok Daabu na tamtejszej scenie. Choćby dlatego warto przeprowadzić wywiad z kim takim jak Kristafari – wokalistą i liderem grupy, która niedawno została reaktywowana. Zaczęli w 1988 roku na festiwalu Reggae Nad Wartą w Gorzowie Wielkopolskim – moim rodzinnym mieście. Panie i panowie, oto on, Kristafari.

Na początku chciałbym powiedzieć, że to zaszczyt móc przeprowadzić wywiad z Tobą. Wszak grupa swego czasu była bardzo popularna. Gdybym urodził się kilkanaście lat wcześniej, niewątpliwie udałbym się na Reggae Nad Wartą, żeby być na Waszym koncercie. W końcu to moje miasto. Jak wspominasz tamtą imprezę?

Festiwal Reggae Nad Wartą (1988 rok) był początkiem mojej scenicznej działalności na tak zwanych szerszych wodach. Wtedy właśnie wraz z kilkoma fanami reggae założyliśmy formację Stage of Unity, która wystąpiła w Gorzowie na trzech edycjach tej imprezy. Wszystkie wspominam mile, choć nie ukrywam, że z największym sentymentem tę, na której graliśmy po raz pierwszy. Prawdziwy festiwal dreadlocków!

Słyszałem, że niedawno zespół został reaktywowany, lecz z pewnymi zmianami. Czy to prawda? I jakie to zmiany?

Kiedy grasz z zespołem przez tyle lat, przeżywacie wspólne sukcesy i porażki, czasami konflikty. A w końcu każdy ma prawo do swoich wyborów życiowych. Byliśmy przecież w waszym wieku, gdy zaczynaliśmy. Ktoś odchodzi, ktoś chce wyjechać za granicę. Czasami zupełnie zawieszaliśmy działalność. Takich „reaktywacji” było już tak naprawdę kilka, a powodem rozpadu kapeli było na na przykład różne miejsce zamieszkania. Całe lata 90. to dramat: dwóch z nas mieszkało w Warszawie, trójka we Wrocławiu, a jeden w Opolu. Obecnie cały skład jest warszawski, mamy regularne próby i nieźle się rozumiemy. Stage of Unity to teraz: ja, Michał „Lubay” Lubiszewski (bass, związany z Vavamuffin), Darek „Pepciak” Daniszewski (drums, Kochankowie Gwiezdnych PrzeStrzeni), Piotr Trela (lead gitar, grał w zespole Trawnik) i Leszek Zbroziński (keyboards).

Jeśli to prawda, to chcielibyście ponownie zagrać w Gorzowie na koncercie? Od dwóch lat Reggae Nad Wartą jest znów organizowane. Może tak jak kiedyś będzie to największa impreza reggae w Polsce. Jak myślisz?

Jasne, że tak! O Gorzowie mówiono kiedyś „stolica polskiego reggae”. Mam nadzieję, że znów będzie to największy w Polsce reggae fest! Może wiesz od kogo to zależy?

Dlaczego właściwie zespół się rozpadł?

W latach 90. w SoU było kilka zmian personalnych, chociaż jego człon nie zmieniał się od 1995 roku. Ja, Piotrek Stanclik na basie (teraz Tumbao), Jacek Orłow na bębnach, Artur Brzozowski na gitarze. Wszystkie te zmiany, doświadczenia, rozstania, powroty, spotkania z nowymi muzykami zmieniają i wzbogacają muzykę, która również dzięki temu jest żywa. Może byłoby lepiej tworzyć w jednym, niezmiennym składzie, jak jakiś Rolling Stones? Nie mam takiego przekonania, zespoły na całym świecie przechodzą metamorfozy. Prawie każdy album Burning Spear nagrany jest w innym składzie, a polski zespół Bakshish to obecnie zupełnie inny skład – tylko wokalista sam. Niełatwo jest porozumieć się z drugim człowiekiem, a co dopiero z pięcioma czy dziesięcioma, no i jak długo? Poza tym, jako artysta sam się zmieniasz, zmieniają się też twoi kumple. Sztuka nie lubi ograniczeń, a zespół to przeciez nie instytucja, więc możemy wytrzymać ze sobą tak długi, jak długo chcemy i jak jest to możliwe.

Co jest dla Ciebie inspiracją w tworzeniu, Twoją muzą?

Muzyka to pokarm dla duszy! A co inspiruje ptaki na drzewach? Wierz mi, mnie dokładnie to samo. Od siebie dodaję tylko kilka słów w języku ludzi. Dzielę się emocjami, wrażeniami, poglądami. Czasami to słowa podpowiadają rozwiązania dźwiękowe. Posłuchajcie o czym śpiewam – to jest to, co inspiruje! Muzyka czyni nasz świat lepszym, prawda?

Co skłoniło Cię to robienia reggae i dlaczego akurat ten gatunek?

W reggae zafascynowały mnie jej rytmy i harmonie, jakich nie słyszałem nigdzie wcześniej. Jej brzmienia. Nic innego nie dostarczyło mi tylu stylistycznych niespodzianek i było równie nieprzewidywalne. Kapele jamajskie były dla mnie prawdziwym odkryciami. Gdy zacząłem uważnej słuchać tekstów, porwał mnie ich optymizm, poczucie humoru. Wtedy zapragnąłem spróbować swoich sił w reggae.

Co sądzisz o dzisiejszej scenie muzycznej? No i o scenie reggae oczywiście.

Scena muzyczna na świecie to taki ocean stylów i wykonawców, że trudno to wszystko ogarnąć. Jest wiele rzeczy, które mi się podobają od Eminema przez Massive Attack do Shakiry! A tak poważnie objawieniem ostatniego sezonu jest dla mnie – i moich kumpli – ostatni album Sinead O’Connor „Throw Down Your Arms”. W Polsce to ostatnio prawdziwy boom młodych zdolnych zespołów reggae. Niezły przekrój usłyszeć można na składane wydanej przez pismo „Free Colours” pod tytułem „Młode Wilki Polskiego Reggae”. Moi faworyci to Duberman, Managga, Świadomość. Wreszcie nasza rodzima scena reggae jest stylistycznie bogatsza. Nie ogranicza się do 2-3 kapel jak dawniej. Jest ich mnóstwo – i co najważniejsze – są coraz lepsze. Jest miejsce dla dubu, soundsystemów, reffaemuffin, roots. Mamy więcej lokalnych imprez i przynajmniej jeden klub w mieście, gdzie można bawić się przy tej muzyce. Wszystko to cieszy. Czego można by sobie życzyć? Więcej polskich teledysków, większego zainteresowania rodzimych mediów i lepszej współpracy między kapelami.

Zauważyłeś może, że ostatnio w Polsce przeżywamy swego rodzaju boom na reggaemuffin? Mamy takie grupy jak Natural Dread Killaz, Vavamuffin, Banda Tre itd. Przez to reggae jakby odeszło na plan dalszy. Co sądzisz o tych zespołach i ragga? I czy Stage of Unity zmieni sytuację? Czy reggae wróci do łask?

Raggamuffin odniosło światowy sukces, nie dziwi więc że w Polsce też. Style te, to przede wszystkim zabawa rytmem i dźwiękiem. Wszyscy je kochamy, ale roots to przecież korzenie, z którego wyrosły. Myślę, że reggae nie jest na dalszym planie. Reggae to wielkie drzewo, an którym wciąż zakwitają nowe kwiaty. Zawsze tak było. Takie zespoły jak Black Uhuru czy Lee’Scratch’Perry nagrały kawałki, które w ogóle trudno zdefiniować. Reggae to żywa, nieskończona przestrzeń, amy nie wiemy w jakie postaci jeszcze się wcieli.

Kiedy można spodziewać się nowego krążka, albo singla?

Wkrótce. Nie chcę zapeszyć, bo już tak bywało, ale wszystko wskazuje na to, że już niedługo. Nie czujemy się obciążeni starym programem. Wypuścimy płytę, która jeśli coś będzie zmieniać, to tylko na lepsze. A tak poważnie, to myślę, że w przyszłym roku.

Chciałbyś powiedzieć coś zanim zakończymy młodemu pokoleniu i czytelnikom?

Dla każdego człowieka co innego jest ważne. Ale jeśli spotykają się osoby, które mają wspólne cele, wtedy pojawia się pytanie jak je osiągnąć, nie tracąc z pola widzenia wartości dla większości ludzi wspólnych. młodym, którzy chcą odnieść sukces sceniczny, czyli artystyczny i -nie bójmy się tego słowa – komercyjny, powiedziałbym tak: muzykowanie było dla mnie zawsze drogą i celem jednocześnie. Zawsze pamiętam o tym, że nawet najlepiej zagrany koncert nie czyni z nas mistrzów. By poczuć satysfakcję i zdobyć serca fanów, musisz być chodzącą mieszanką konsekwencji i dyscypliny z jednej strony, a wrażliwości i kreatywności z drugiej. No i oczywiście cierpliwej wytrwałości, bo jak mówią: sukces ma wielu ojców. I jeśli jeszcze do tego wszystkiego nie zrazi cię fakt, że polski rynek muzyczny, to zaledwie ryneczek, za to zawiść i sarkazm rodaków gigantyczne, to możesz zacząć grać.

Dziękuję.

Pozdrawiam serdecznie – Irie Rasta.



Wywiad ukazał się w magazynie „RapStrefa” #6 (Grudzień 2006).

3 responses to “Kristafari – Reggae to wielkie drzewo (wywiad).”

  1. Gratuluje wywiadu… Ja może odniosę się krótku co do polskiej sceny reggae. Ostatnimi czasy rzeczywiście jest zdominowana przez raggamuffin i dancehall, jednak innych projektów również nie brakuje, a każdy znajdzie coś dla ciebie. Składanki ukazujące oblicze szeroko pojętego reggae w Polsce stoją na bardzo wysokim poziomie. Polski Ogień, Far Away From Jamaica, Młode Wilki , Dub Out Of Poland czy Punky Reggae Rockers pozwlalają odnaleźć siebie w ogromnej obfitości odmian jednego muzycznego owocu. Zespoły/Soundsystemy które wydały swe płyty w ostatnich 3 latach prezentują bardzo różne style, trzymają bardzo dobry poziom (może poza kilkoma wyjątkami). Moich kilka ulubionych „świeżych” wykonawców (polecanych): Managga, Menomini, Power Of Trinity, Tabu, Tabula Rasa, Bob One, Fandango Gang, Paraliż Band. Prezentują bardzo różne style, łączą ich jednak wspólne rootsy i bardzo wysoki poziom ;]

    Polubienie

  2. miałam przyjemnosc ‚doznac’ SoU w tym roku. pełen klimat. czy ktos ma wiecej wiadomosci o członkach zespołu i jego działalnosci?czy cos zostało wydane?

    Polubienie

  3. a ja z tym panem ostatnio zbiłam pięć po koncercie! Super było. Świetny klimat!

    Polubienie

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

ostatnio popularne