Siódma odsłona cyklu Oryginał vs Cover. Tym razem na tapetę biorę jeden z, moim zdaniem, największych hitów roku 2009 – „Womanizer”.
Oryginalny utwór pochodzi z ostatniej płyty Britney Spears, zatytułowanej „Circus”. Osoby, które mnie znają, wiedzą, że nie przepadam za ‚Brit’, jednak „Womanizer” (podobnie zresztą jak „Toxic”) zrobił na mnie ogromne wrażenie. Piosenka strasznie ‚wkręca się’ w mózg i usłyszana raz, siedziała już we mnie do końca dnia.
„Womanizer” doczekał się kilku coverów, jednak największej ilości komentarzy doświadczyła wersja Lily Allen. Spokojniejsza, akustyczna przeróbka z miejsca zyskała taką samą ilość fanów i przeciwników. Ja, mimo wielkiej sympatii do Brytyjki, muszę przyznać, że nie dała rady. A co Wy o tym sądzicie?




Dodaj komentarz