Jak byłem mały mama powtarzała mi: Mateuszku pamiętaj, jak jesteś dla kogoś niemiły i go obrażasz, może obrócić się to przeciwko tobie. Przyjdzie i na to czas, że ktoś sobie powetuje twoje zachowanie. Pamiętaj. Wyrosłem wbrew tej przestrodze na człowieka sarkastycznego, szyderczego i obrażającego wszystkich i wszystko dookoła. Eminem miał gorzej, bo matka raczej mu takiej życiowej prawdy nie przekazała, przez co kilka dni temu przeżył lekkie upokorzenie.
Eminem od samego początku swojej muzycznej kariery szokował. Nie bał się mówić rzeczy ogólnie uznanych za kontrowersyjne. Żadnym problemem nie było dla niego również to, aby powyśmiewać się z innych znanych twarzy, które każdy z nas może zobaczyć w telewizji, przeczytać o nich w gazetach lub Internecie. I tak właśnie robił.
Ostatnio, przy okazji nowego krążka zatytułowanego „Relapse„, ponownie zaatakował. W utworze „We Made You” (sprawdź koniecznie klip, jeśli jeszcze nie znasz!) dostało się Kim Kardashian, Britney Spears, Lindsay Lohan, Ellen DeGeneres, Sarah Palin, Jessice Simpson i Amy Winehouse.
Fragment klipu do „We Made You”. Scena szydzenia z S. Palin.
A wcześniej było jeszcze śmieszniej i ciekawiej. Weźmy na przykład kawałek „The Real Slim Shady”. Swoje usłyszeli w nim Will Smith, Christina Aguilera, Carson Daly (prezenter telewizyjny) i Fred Durst (lider grupy Limp Bizkit). Zresztą co ja mam pisać, sami sobie przeczytajcie:
Will Smith don’t gotta cuss in his raps to sell his records // Will Smith nie ma rymu w swoim rapie, żeby sprzedać swoje nagrania
Well I do, so fuck him and fuck you too! // Ja mam, więc pierdolić go i pierdol się i ty!
[…]
So you can, sit me here next to Britney Spears? // Więc możecie, posadzić mnie tutaj obok Britney Spears?
Shit, Christina Aguilera better switch me chairs // Kurwa, Christina Aguilera lepiej wymień krzesła
So I can sit next to Carson Daly and Fred Durst // Więc mogę siedzieć obok Carson Daly i Freda Dursta
And hear ’em argue over who she gave head to first // I słuchać ich sprzeczek komu dała pierwszemu
Little bitch put me on blast on MTV // Ty mała suka, podmuchaj mi na MTV
„Yeah, he’s cute, but I think he’s married to Kim, hee-hee!” // „tak jest milutki, ale myślę że jest żonaty z Kim hihi!”
Eminem nie przepada także za panem Richardem Melvillem Hallem, bardziej znany po prostu jako Moby. Dał tego wyraz w jednym z wywiadów radiowych, w których powiedział, że nie jest, delikatnie rzecz ujmując, fanem muzyki techno i talentu Moby’iego. Moby próbował odgryźć się w 2001 roku… chwaląc Marshalla za jego raperskie umiejętności, krytykując jednocześnie fakt przesycenia jego utworów homofobicznymi tekstami oraz wytykając brak odpowiedzialności w sytuacji, kiedy większość jego fanów to młodzi ludzie, często jeszcze dzieci. I co na to Eminem? Oczywiście powiedział co myśli na temat nowojorskiego muzyka, poświęcając mu kilka linijek w „Without me”:
A tisk-it a task-it, I’ll go tit for tat with anybody who’stalking this shit that shit // Wet za wet, biorę odwet na każdym, kto gada takie to a takie bzdury
Chris Kirkpatrick you can get yourass kicked // Chrisie Krikpatricku, możesz dostać po tyłku
worse than them little Limp Bizkit bastards // Gorzej niż tamci mali dranie z Limp Bizkit
and Moby you can get stomped by Obie // A Moby? Niech cię zgniecie Obie
you 36 year old bald headedfag blow me // Ty 36-letni łysy pedziu, możesz mi naskoczyć
You don’t know me, you’re too old let go its over // Nie znasz mnie, jesteś za stary, daj sobie siana
Nobody listens to techno // Nikt nie słucha techno
Ale to nie wszyscy. Muzyk nie oszczędził także ikony, króla popu – Michaela Jacksona. Sprawdźcie klip do „Just Lose It”.
Oczywiście jak na rapera przystało, Eminem ma za sobą też kilka beefów – m.in. z Everlastem, Benzino i Canibusem. Teorii na to, która ze stron wyszła z nich zwycięsko jest wiele. Ja, z całym szacunkiem dla wymienionych dwa zdania wcześniej raperów, uważam że król jest tylko jeden – King Marshall Mathers oczywiście.
Eminem i Kim – jego (dwukrotna już) żona.
Ale Eminem nie darzy sympatią nie tylko połowy światowej sceny muzycznej. W swoich piosenkach daje także wyraz niechęci np. do swojej byłej żony. Doszło nawet do tego, że Kim, bo tak ma na imię ex-partnerka rapera, została przez niego uśmiercona – oczywiście jedynie słownie, w utworze. Śmierć to jednak śmierć i Kimberley Anne Scott musiała nieźle się spocić pod pachami, słuchając numeru zatytułowanego po prostu „Kim”. Nawet niezawodna Rexona dla kobiet jej nie pomogła, nawet Rexona… Zresztą nic dziwnego, bo kiedy słyszy się takie słowa, można się lekko zdenerwować:
Don’t make me wake this baby // Spróbuj mi tylko dziecko obudzić
She don’t need to see what I’m about to do // Nie musi patrzeć na, to co zamierzam zrobić
Quit crying bitch, why do you always make me shout at you? // Suko, przestań ryczeć, czemu zawsze muszę tak na ciebie krzyczeć?
[…]
Come on get out // Wysiadaj
(I can’t I’m scared) // (Nie mogę, boję się)
I said get out bitch! // Powiedziałem wysiadaj suko!
(Let go of my hair, please don’t do this baby) // (Puść moje włosy, proszę nie rób tego kochany)
(Please I love you, look we can just take Haley and leave) // (Proszę, kocham cię, popatrz możemy wziąć Haley i wyjechać gdzieś)
Fuck you, you did this to us // Pierdol się, to ty nam to zrobiłaś
You did it, it’s your fault // To jest twoja wina, to przez ciebie
[…]
See it all makes sense, doesn’t it? // Widzisz, wszystko ma jakiś sen, nieprawdaż?
You and your husband have a fight // Pamiętasz ten precedens, kłótnię z mężem
One of you tries to grab a knife // Jedno z was próbuje sięgnąć i zadać cios nożem
And during the struggle he accidentally gets his Adam’s apple sliced // I podczas walki nagle, przypadkowo, przecina mu się gardło
(No!) // (Nie!)
[…]
We could’ve…hey! Where you going? Get back here! // Hej! Dokąd? Kim, wracaj zaraz!
You can’t run from me Kim // Nie uciekniesz ode mnie Kim
It’s just us, nobody else! // Jesteśmy tu samo, nikogo więcej!
You’re only making this harder on yourself // Tylko to sobie utrudniasz
Ha! Ha! Got’cha! // Ha! Ha! Mam cię!
[…]
Now shut the fuck up and get what’s comin to you // A teraz się zamknij i bierz, co ci się należy
You were supposed to love me // Miałaś mnie kochać
[…]
Now bleed! Bitch bleed! // Wykrwaw się! Suko wykrwaw się!
Bleed! Bitch bleed! Bleed! // Krwaw! Wykrwaw się suko! Krwaw!
Jak widać stosunki między raperem a Kim nie były najlepsze. Doprowadziło to zresztą do rozwodu, który miał miejsce w około rok po ukazaniu się piosenki, której fragmenty przytoczyłem powyżej. Co jednak gorsze, ich uczucie to toksyczna miłość. Inaczej bowiem nazwać nie mogę faktu, iż na początku 2006 roku Marshall i Kim ponownie wzięli ślub, by… rozwieść się po raz drugi.
Ale, jak to się mówi, przyszła kryska na Matyska – a w tym wypadku na Eminema. To, co stało się kilka dni temu w Los Angeles podczas rozdania nagród MTV Movie Awards, można chyba śmiało nazwać zadośćuczynieniem. Zapewne wszystkie wymienione wcześniej w tym tekście postaci, ikony światowej muzyki i show biznesu, zacierały ręce z zadowolenia, kiedy widziały, jak komik Sacha Baron Cohen (ten, który wcielił się m.in. w rolę filmowego Borata) ląduje na raperze w takiej pozycji, iż głowa Marshalla nagle zostaje umieszczona… między udami spadającego, niczym Ikar, aktora. Wszystko przedstawia poniższa fotografia.
Oczywiście chwilę po tym skandalu, upokorzony (nie bójmy się tego słowa) Eminem opuścił ceremonię i wrócił do hotelu. Oby tylko po tym zdarzeniu nie sięgnął ponownie po metadon – lek, od którego uzależnił się w ostatnim czasie. Wszak tak drastyczne wydarzenie, jakim było spędzenie kilku sekund blisko klejnotów Cohena, mogło zostawić trwały ślad na i tak już zniszczonej psychice rapera.
Jak się jednak później okazało, cała sytuacja była… wyreżyserowana przez komika, ekipy organizującej galę MTV Movie Awards i samego Eminema. Czy jest to prawdą, czy też jedynie próbą zatarcia skandalu – nie mam pojęcia. Nie wydaje mi się jednak, żeby Slim Shady zgodził się na takie coś. Dystans do siebie dystansem, ale wąchać krocze Borata to już chyba przegięcie.
Przyjmijmy wersję drugą – wybryk Cohena był dla rapera z Detroit zaskakujący. Wydawać się może, że Eminem wychodząc z gali, zostawił już problemy za sobą. Nic bardziej mylnego! Widok majtek Borata nie był ostatnim dziwny widokiem tego dnia. Jakże Marshall musiał się zdziwić, kiedy wszedł do hotelowego pokoju i zobaczył – a w zasadzie nie zobaczył swoich rzeczy. Jak poinformował bowiem dziennik „New York Daily News”, w czasie kiedy raper przebywał na rozdaniu nagród MTV, apartament, w którym mieszkał, został całkowicie splądrowany przez nieznanych przestępców. Wartość skradzionych przedmiotów muzyk oszacował na kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Zginęły m.in diamentowy naszyjnik o wartości 60 tysięcy dolarów (o shit, jaka kasa!) oraz osobisty laptop Marshalla. Czy miał on zapisane na nim jakieś ważne ze względów muzycznych rzeczy – tego nie wie nikt. Jednak jeśli w najbliższym czasie w sieci znajdziecie niepublikowane do tej pory nagranie, beat lub chociaż fragment utworu – będziecie wiedzieć skąd może on prawdopodobnie pochodzić.
Kojarzycie taki serial Na imię mi Earl, który ostatnio emitowany jest w TVP2? W skrócie chodzi w nim o to, że tytułowy bohater to drobny złodziejaszek, którego spotyka wielki fart w postaci wygranej na loterii (100 tysięcy dolarów). Szczęście nie trwa nawet chwilę, ponieważ wiwatując z radości wbiega on na ulicę, zostaje potrącony przez samochód i… traci kupon. Leżąc w szpitalu Earl, pod wpływem obejrzanego w telewizji programu, zaczyna wierzyć w tzw. karmę. Dochodzi do wniosku, że stracił pieniądze ponieważ był złym człowiekiem. Postanawia więc stworzyć listę wszystkich złych uczynków i po kolei naprawiać swoje życiowe błędy, przepraszając przy tym naprawdę sporą ilość ludzi.
Po co przytoczyłem Wam w skrócie fabułę serialu? Eminem to taki Earl. Mając sporo na koncie (nie chodzi mi o pieniądze), może czas najwyższy paru osobom powiedzieć przepraszam? Może powąchanie krocza Borata było takim metaforycznym potrąceniem przez samochód… Może… Pożyjemy – zobaczymy.
My sobie gadać możemy – Eminem i tak na to wystawia cztery litery.
PS: Powyższy artykuł nie ma na celu ośmieszenia Eminema, wytknięcia mu błędów. Nie! Eminem to jeden z tych artystów, których szanuję za całokształt twórczości i nic tego nie zmieni. Także wiecie – Borat fuck U, Shady we love U!




Dodaj komentarz