Tak, to możliwe. I nie chodzi wcale o to, że słuchacz kupuje legalnie muzykę danego zespołu. Aby kupić płytę, najpierw zostaje sponsorem artysty. O czy mówię? Przekonajcie się sami.

Na stronie dziennik.pl pojawił się ciekawy artykuł, zatytułowany Sponsoruj swoich idoli, mówiący o nowych rozwiązaniach dla muzyków chętnych wydać własną płytę oraz ich fanów, którzy w dzisiejszych czasach stają się osobami inwestującymi w rynek muzyczny.

(…) na rynku pojawił się nowy gracz i on wydaje się dziś najsensowniejszą alternatywą, dla dogorywającego modelu muzycznego rynku. Mowa o holenderskim serwisie http://www.sellaband.com, który umożliwia fanom słuchanie muzyki za darmo i realne wspieranie ulubionych artystów. Jak to działa? Zarejestrowanie się w serwisie trwa kilka minut – wystarczy garść danych osobowych, kontakt mailowy i kilka piosenek, które umieszcza się na serwerze serwisu. Celem każdego artysty jest zebranie 50 tys. dolarów na nagranie płyty. Pieniądze wpłacają fani, którzy kupują cegiełki o wartości 10 dolarów. Wystarczy więc pięć tysięcy zadowolonych słuchaczy i album gotowy. Ale określenia „słuchacz” i „fan” nie do końca tu pasują, bo ten, kto wykupi choć jedną cegiełkę, automatycznie staje się inwestorem – po wydaniu płyty dostaje proporcjonalną część z jednej trzeciej zysków ze sprzedaży krążka. Kolejna trzecia część profitów wędruje do artysty, a ostatnia porcja tortu zasila serwis Sellaband. Im więcej fan zainwestuje w ulubionego artystę, tym więcej może zyskać, gdy temu się powiedzie.(…)

Największą dziś gwiazdą Sellaband jest polska wokalistka z Olsztyna Julia Górniewicz, która pod pseudonimem Julia Marcell zebrała rok temu pieniądze na swój debiut w zaledwie pięć miesięcy! Julia nagrała płytę ze swoim zespołem w zawodowym berlińskim studiu i właśnie negocjuje wydanie tradycyjnego CD na terenie Europy – w tym Polski. Na jej oficjalnej stronie centralną rolę odgrywają linki do internetowej świętej trójcy – MySpace, Youtube i Sellaband. Artystka sama zajmuje się promocją i zachęca do głosowania na jej utwory na Last.fm albo kupowania ich w Amie Street (ciekawy internetowy sklep muzyczny, w którym albumy startują jako darmowe, a im więcej osób je kupuje, tym wyższa ich cena).(…)

Pełny tekst autorstwa Marcina Staniszewskiego znajdziecie tutaj.

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Autor

moje życie w obrazkach

ostatnio popularne