Podsumowanie 2020 roku: Płyty (10-1)

Najlepsze płyty wydane w 2020 roku. Miejsca od 10. do 1.

koncerty // utwory // książki
płyty:
miejsca od 50. do 41.
miejsca od 40. do 31.
miejsca od 30. do 21.
miejsca od 20. do 11.

10. Khruangbin „Mordechai” (Dead Oceans)
Grupa, której charakterystycznym brzmieniem jest psychodeliczny funk, nie zawiodła i kolejny raz zaserwowała odbiorcom zestaw melodii do zasłuchania się. Hipnotyzujące kompozycje majaczą utraconym rajem, jednocześnie przywołując świat w technikolorze. Wmieszane w to egzotyczne dźwięki rodem z Ameryki Łacińskiej nadają poszczególnym piosenkom czułości i zmysłowości, która współgra z wigorem afrykańskiego funku. Wszystko w niespiesznym tempie, z możliwością złapania oddechu, wycofania się i odpoczynku od zgiełku codzienności. [posłuchaj]

9. Souleance „Les Mouches” (First World Records)
Zatem nowa płyta projektu znad Sekwany to dość żywotne muchy – energiczne, przepełnione funkiem i elektroniką. Sama nazwa albumu oraz utworu go otwierającego nawiązuje do nowojorskiego klubu noszącego identyczna nazwę, w którym w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych dominowała muzyka disco mocno akcentowana na tym krążku. Materiał ten to również spora dawka potężnych dźwięków zagranych na automacie perkusyjnym („Maneuvers”) oraz melodii zgrabnie opartych na brzmieniu instrumentu klawiszowego („Aquarelle”), który po zapętleniu i okraszeniu odpowiednimi dodatkami produkcyjnymi (skrecze, latynoskie wariacje) zachęca do poderwania czterech liter i ruszenia do nieskrępowanego tańca. Zamykający całość „L’Opuleance” to powrót do stuprocentowo funkowej wizji, w której dominującą rolę pełni głęboki bas i zwiększające brzmieniową przestrzeń syntezatory. [posłuchaj]

8. Patryk Kraśniewski „Warsaw Impromptu EP” (Karrot Kommando)
Trzy przejmujące utwory o ambientowym charakterze, sięgające głęboko w głąb słuchacza, chwytając przy tym za serce. Zabrzmiało trochę patetycznie, być może nawet mało realistycznie, jednak „Szczęśliwicki” wywołuje u mnie właśnie takie podniosłe emocje z romantycznym, lekko surrealistycznym i zmitologizowanym krajobrazem w tle. Świetnie brzmi otwierająca epkę kompozycja „Morskie oko”, gdzie partie pianina zostają połączone i zapętlone w kilka faktur, wprowadzając tym samym elektroniczno-chilloutową aurę. „Skaryszak”, który pojawia się dwukrotnie – w wersji instrumentalnej oraz z gościnnym udziałem Pablopavo – jest dowodem na muzyczny kunszt Kraśniewskiego, który wykorzystując tylko proste zabiegi i frazy potrafi wprowadzić człowieka w stan niemalże hipnotyczny. Strasznie dobry materiał. [posłuchaj]

7. Błoto „Erozje” (Astigmatic Records)
Kiedy w 2020 roku z naprawdę wielu powodów nasz świat ulegał duchowej i fizycznej erozji, grupa Błoto – powstała jako odskocznia od EABS-owej codzienności – zaprezentowała materiał będący idealnym soundtrackiem do tej nieprzyjemnej i przedapokaliptycznej rzeczywistości. Tak, przedapokaliptycznej, ponieważ to, co dzieje się teraz na różnych kontynentach, jest konsekwencją przemian, które zostały zapoczątkowane jakiś czas temu i jeśli nie zaczniemy przeciwdziałać, potrwają jeszcze chwilę, by finalnie przeistoczyć się w nieszczęśliwy finał. I chciałbym napisać, że zostanie z nas błoto, ale to oznaczałoby obecność wody, a to akurat nie jest wcale takie pewne. Natomiast co do Błota, grupa ta „Erozjami” wpisuje się w nurt współczesnego jazzu flirtującego z hip-hopem i muzyką miejską, zacierając między nimi granice. Klasa światowa, chociaż wydany również w minionym roku „Kwiatostan” trochę mnie nudzi i męczy (pewnie dlatego nie znalazł się w prezentowanym rankingu). [posłuchaj]

6. Hania Rani „Home” (Gondwana Records)
Raniszewska po ubiegłorocznym sukcesie płyty „Esja” mogłaby ze spokojem odcinać przez najbliższe lata kupony. Na „Home” młoda pianistka nie tyle, że tego nie robi, co jeszcze bardziej kombinuje z brzmieniem. Dominujący na poprzednim albumie fortepian tym razem jest bardziej gościnny. Wpłynęło to przede wszystkim na rytmikę melodii (kontrabas!) oraz przestrzeń dźwięków (tak, dało się to jeszcze bardziej rozciągnąć; duża w tym zasługa syntezatora). Do tego delikatny, minimalistyczny wokal samej Hani, co stanowi następną cegiełkę dołożoną do budowy tytułowego domu, który architektonicznie przypomina skandynawski styl niż przepełnione cepelią i narodowymi przywarami M3. [posłuchaj]

5. Dinner Party „Dinner Party” (Sounds Of Crenshaw)
Kamasi Washington, Robert Glasper, Terrace Martin i 9th Wonder – każdy z nich mógłby nagrać autorski materiał i osiągnąć z nim to samo, co we współpracy z pozostałą trójką. Panowie zdecydowali się jednak na wspólne granie (jako grupa Dinner Party) i trzeba im tylko przyklasnąć. Album wpisuje się w obecny trend, wedle którego jazzowi artyści czerpią sporo z hip-hopowej wizji muzyki. Słuchając kolejnych utworów, da się wyczuć niebywałą więź łączącą kwartet. Te koleżeńskie stosunki przełożyły się na niezwykły zestaw kompozycji oscylujących wokół jazzu (najbardziej w „First Responders”) i neo-soulu wzbogaconego elektroniką oraz wspartego wokalnymi frazami. [posłuchaj]

4. Maria Pomianowska Project „Sukotherapy” (For Tune)
Nie wiem czy to brzmi dumnie, ale nadaję Marii Pomianowskiej tytuł Pierwszej Muzycznej Przewodniczki Czasów Zarazy. Gdy pandemia skutecznie pozamykała nas w domach (dosłownie i w przenośni), album „Sukotherapy” stał się biletem lotniczym do miejsc odległych geograficznie i kulturowo (Azji, Ameryki, Afryki, ale także terenów Europy słowiańskiej). Artystka sięgnęła po melodie ludowe z różnych rejonów świata oraz kompozycje klasyczne, które z myślą o płycie zostały przearanżowane w taki sposób, aby móc zagrać je na instrumentach etnicznych – przede wszystkim sukach, które stanowią podstawę w muzycznej działalności Pomianowskiej. Motywy te są nie tylko odtwarzane lub przetwarzane, ale stanowią także inspirację, której efektem stały się autorskie numery Polki. [posłuchaj]

3. Julia Marcell „Skull Echo” (Mystic)
„Skull Echo” to płyta, która bawi się emocjami słuchacza, zachęca do obcowania z kolejnymi piosenkami, ale jednocześnie wprawia w zakłopotania i wprowadza w stany nostalgiczne. Mówi też o samotności w tłocznym świecie, niepewności co do jutra i myśli – także własnych. Ciemna i duszna elektronika wspaniale współgra z pomysłem grzebania w ludzkiej psychice, podkreślając dobitnie twórczą przemianę, jaka nastąpiła u Julii Marcell w stosunku do jej ostatniego, nacechowanego humorem i ironią materiału „Proxy”. [posłuchaj: wersja polskojęzyczna / wersja anglojęzyczna]

2. Jessie Ware „What’s Your Pleasure?” (PMR Records)
W Polsce – z wiadomych względów – określenie disco nie kojarzy się najlepiej, dlatego jeszcze bardziej doceniać powinniśmy płyty takie jak ta, które skutecznie przełamują tabu i pokazują, że muzyka disco nie musi być przaśna. Na „What’s Your Pleasure?” otrzymujemy niezwykle dopracowany materiał, który balansuje pomiędzy klubowym popem a melodiami pozwalającymi odpocząć w domowym zaciszu. I co najlepsze, do obu kategorii pasują wszystkie z dwunastu utworów – hedonistycznych w swojej wymowie, nawiązujących do korzeni kultury klubowej, ale korzystających też pełnymi garściami chociażby z partii symfonicznych kojarzonych się jednoznacznie z muzyką filmową. A wszystko to robione wyłącznie dla przyjemności – naszej, nikogo innego. [posłuchaj]

1. Siti Muharam ‎”Siti of Unguja (Romance Revolution On Zanzibar)” (On the Corner)
„Siti of Unguja (Romans Revolution on Zanzibar)” jest jak podróż w czasie i jednocześnie punkt łączący przeszłość z teraźniejszością. Utwory zawarte na albumie wykonuje bowiem prawnuczka legendarnej artystki Siti Binti Saad – Siti Muharam, dla której jest to pierwsze artystyczne ujawnienie się na tak dużą skalę i jednocześnie wyjście z cienia ikonicznej postaci, jaką dla zanzibarskiego feminizmu jest jej prababka Zmierzenie się z dziedzictwem było dla młodej wokalistki zapewne sporym wyzwaniem, pokoleniowym starciem, z którego udało się wyjść z podniesioną głową. [recenzja] [posłuchaj]

koncerty // utwory // książki
płyty:
miejsca od 50. do 41.
miejsca od 40. do 31.
miejsca od 30. do 21.
miejsca od 20. do 11.
miejsca od 10. do 1.

*** *** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera. Polub blog na Facebooku oraz obserwuj autora na Instagramie i Twitterze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.