Krótka piłka #489: „Dolce Tsunami”, „Companionship”, „Podziel​/​ona EP”, „The Dead Don’t Dream”, „Under”

W ubiegłym tygodniu nie wyrobiłem się z napisaniem Krótkiej piłki, dlatego w tym odcinku opiniuję pięć płyt.

Malediwy „Dolce Tsunami”
(2020; Coastline Northern Cuts)
To nie jest muzyka łatwa, miła i przyjemna, ale nikt nie obiecywał, że zetknięcie się z ciekawymi dźwiękami będzie bezbolesne. W pierwszej chwili niektórym wydawać może się, że drugi album duetu Malediwy to spora dawka kakofonii, a panowie jedynie pozują na muzyków. Chociaż w rzeczywistości „Dolce Tsunami” nie będzie nigdy materiałem, przy którym położymy się na fotelu i odnajdziemy kilka chwil relaksu po całym dniu, to jako album-bodziec sprawdzi się już idealnie. Mieszanka free jazzu („Lamento da Capo al Fine”), awangardy, minimalizmu (elektronicznego oraz instrumentalnego) i rytmiki sięgającej do afrykańskich korzeni („Obbligato con Bravura”) sprzyjać będzie poszukiwaniom, skupieniu się na szczegółach i frazach, które przy nieuważnym słuchaniu mogą wydać się mało ważne lub całkowicie niezauważalne. Zlepek tych wszystkich elementów, a także ich intensywność i wielostrukturalność często przesterowanych i przetworzonych dźwięków sprawiają, że niektórzy odbiorcy mogą poczuć się nieco przytłoczeni. Nikt jednak nie powiedział, że Malediwy są dla każdego. Czasami wystarczy swojskie polewanie się szampanem w stolicy polskich Tatr.

LALKA „Podziel​/​ona EP”
(2020; wydanie własne)
Epka katowickiego duetu tworzonego pod szyldem LALKA. „Podziel​/​ona EP” to przedsmak studyjnego krążka, który jest aktualnie w fazie tworzenia. Jeśli z zaprezentowanej niedawno płyty, będącej miksturą popowych piosenek opartych na elektronicznych podkładach, miałbym wybrać utwory, które warto zachować na przyszłość i włączyć je do albumu, z czystym sumieniem wskazałby na singiel tytułowy, gdzie uwagę zwraca przede wszystkim trip-hopowy bit z elementami brzmień o wschodnim, orientalnym zabarwieniu. Na plus również utwory „Auto” i „Ekspresja”, które sąsiadują ze sobą na trackliście i stanowią tak naprawdę całość, zlewając się w jeden numer nie tylko pod względem tematycznym, ale też muzycznym (co zostało zresztą wykorzystane przez samych muzyków, którzy opublikowali je jako jeden kawałek).

Verneri Pohjola „The Dead Don’t Dream”
(2020; Edition Records)
Urzekająca płyta fińskiego mistrza trąbki. Materiał zawarty na „The Dead Don’t Dream” (szóstym albumie w dorobku muzyka) to siedem kompozycji w głównej mierze poświęconych dźwiękom instrumentu lidera, dla którego pozostali członkowie zespołu są wsparciem, ale nie tłem lub niepotrzebnym elementem układanki. Budowa kolejnych utworów została tak skutecznie zaplanowana, aby słuchacze mieli świadomość, iż obcują z krążkiem nagranym przez grupę, a nie solistę. Wyważone tempo i skupienie się raczej na dopracowanych frazach niż szaleńczych improwizacjach sprawia, że otrzymaliśmy produkt skrojony idealnie na miarę, bez potrzeby nanoszenia poprawek lub szycia go po raz drugi. Liryzm serwowany przez trębacza (oraz pojawiającego się gościnnie saksofonisty Pauli Lyytinena), wspólnie z harmonią, której ogniwem jest pianista Tuomo Prättälä, przewodzi zdecydowanie brzmieniowemu korowodowi, podporządkowując sobie sekcję rytmiczną, której dynamika jest stonowana i nastrojowa.

Joel Sarakula „Companionship”
(2020; Légère Recordings)
Funkowa gitara niczym w latach siedemdziesiątych – to wystarczy, aby zwrócić na siebie uwagę. Ok, może trochę przesadzam, bo bez sprawnego kompozytora i niezwykle wysmakowanego brzmienia oparcie płyty na wspomnianym instrumencie i muzycznym gatunku niewiele by dało, jednak coś w tej pierwszej tezie niewątpliwie jest. „Companionship” to taki materiał, przy którym dobrze spędzimy upalne lato, ale i wczesna jesień nie powinna wyglądać z tymi melodiami źle. Sporo tu inspiracji soft rockiem oraz disco, które wpływa na głębię poszczególnych numerów. Perkusja nadaje kolejnym piosenkom indywidualnego charakteru, a brzmienie klawiszy otacza słuchaczy ciepłą, vintage’ową aurą. Sprawdźcie koniecznie.

Dyani „Under”
(2020; wydanie własne)
Podróż przez meandry duchowości. Debiutancki materiał producentki z Detroit. Dyani umiejętnie miesza ze sobą eksperymentalny jazz, techno (reprezentowanie M-City zobowiązuje) i muzykę kojarzoną z egzotycznymi Karaibami. Tworzy przy tym swego rodzaju dźwiękowe pejzaże, brzmienia niezwykle sympatyczne i sprzyjające z jednej strony lekkiemu odpłynięciu, by za moment zaserwować z pełną mocą kompozycje bazujące na zabawie syntezatorami, free jazzowej wariacji na klarnecie (żonglerka klapami w „Dan-i (Interlude)”!), pulsującym basem, hi-hatami („MOTH”) lub mantrowym wokalem („Precipice/Purgatory”). (MAK; zdjęcie w nagłówku: duet Malediwy, foto: materiały prasowe)

*** *** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera. Polub blog na Facebooku oraz obserwuj autora na Instagramie i Twitterze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.