Gold Song #473: „Wired For Sound”

Równo cztery dekady temu firma Sony zaprezentowała pierwszego Walkmana, tym samym znacząco wpływając na biznesowy aspekt rynku fonograficznego, dokonując równocześnie kolejnego przełomu w powojennej historii muzyki rozrywkowej na świecie.

Walkman firmy Sony, model WM-EX 182 – przenośny odtwarzacz kaset magnetofonowych z lat dziewięćdziesiątych (foto: archiwum własne)

Czterdzieści lat temu zmienił się świat. Całkowicie! Słuchacze, ludzie, którzy nie mogą obejść się bez muzyki i potrzebują jej niemalże w każdej minucie swojego życia, otrzymali pełną swobodę. Wszystko dzięki przenośnemu odtwarzaczowi kaset firmy Sony, czyli popularnemu Walkmanowi. Być może ktoś uzna, że przesadzam, ale autonomia, jaką od tej pory mogli poszczycić się ludzie, dzięki wynalazkowi Masary Ibuka (współzałożyciela japońskiego giganta), otworzyła zupełnie nowe możliwości – także biznesowe i kulturowe. Pierwsza linia Walkmanów (opatrzona serią TPS-L2) zaprezentowana został dokładnie 1 lipca 1979 roku.

Wspomniany Masaru Ibuka jest tutaj kluczową postacią. To on przekonał resztę szefów Sony do tego, że ich wcześniejszy osobisty przenośny odtwarzacz kaset TC-D5, przez swoje rozmiary (237 x 48 x 168 mm, prawie dwa kilogramy wagi) wcale nie był ani osobisty, ani przenośny. Wynalezienie nowego produktu, w którym wielkość zostałaby zredukowana do jak najmniejszych wymiarów, stało się priorytetem zmarłego w 1997 roku elektronika i wynalazcy. Ibuka dopiął swego w 1979 roku, jednak podejrzewam, że nawet w najśmielszych marzeniach nie przypuszczał, że model Walkman TPS-L2 zmieni świat do tego stopnia, że już pięć lat później socjolodzy będą oficjalnie używać naukowego określenia „efekt Walkmana”, a sam wyraz „Walkman” trafi w 1986 roku do ówczesnego wydania oksfordzkiego słownika.

Dzięki spopularyzowaniu odtwarzacza wśród mieszkańców Stanów Zjednoczonych, bogatszych krajów azjatyckich oraz tzw. Europy Zachodniej (sprzęt był również kopiowany na potęgę przez inne firmy, włączając w to największych rywali Sony, jakimi były inne koncerny Panasonic i Toshiba), kasety w 1983 roku w rocznym rozliczeniu sprzedały się w większej liczbie niż winyle, której do tej pory były niekwestionowanym numerem jeden. Taśmowe kasety dostępne były w obiegu oczywiście o wiele wcześniej. Nośnik wynaleziony został na początku lat sześćdziesiątych przez holenderską firmę Philips, a już w przeciągu kolejnej dekady stał się bardzo popularny ze względu na możliwość słuchania muzyki w samochodach. Płyta winylowa cały czas pozostawała jednak najpopularniejszym nośnikiem jeśli chodzi o odtwarzanie albumów z wykorzystaniem domowych systemów audio. Roszadę w rankingach sprzedaży na korzyść kasety zmieniło dopiero wynalezienie Walkmana.

Kadr z teledysku zrealizowanego do utworu „Wired For Sound” (foto: youtube.com)

Przenośny odtwarzacz kasetowy odcisnął piętno na rynku muzycznym, co nie mogło pozostać bez reakcji ze strony tych, którzy rynek ten współtworzyli – wykonawców. Przykładem Cliff Richard, angielski piosenkarz odnajdujący się najlepiej w stylistyce pop-rockowej, ale mający swoje korzenie w rock and rollu (występy z grupą The Shadows), zarejestrował nawet piosenkę, w której wychwala Walkmana, podkreślając takie aspekty, jak możliwość słuchania ulubionej muzyki w każdej możliwej chwili oraz, jak na tamte czasy, minimalizm sprzętu („Walkin’ about with a head full of music / Casette in my pocket and I’m gonna use it-stereo / out on the street”).

Utwór „Wired For Sound” swoją premierę miał w sierpniu 1981 roku i był pierwszym singlem zapowiadającym (i promującym) płytę noszącą ten sam tytuł, która ukazała się dwa miesiące później. Numer dotarł na czwarte miejsce na brytyjskiej liście przebojów, uzyskując przy okazji certyfikat tzw. srebrnej płyty za sprzedaż przekraczającą liczbę 250 tysięcy egzemplarzy. Chciałoby się uzupełnić poprzednie zdanie i zakończyć je zwrotem „egzemplarzy kaset”, ale – i tutaj czas na ciekawostkę – singiel „Wired For Sound” nigdy nie został wydany w formie kasety magnetofonowej, co może dziwić (i to nawet bardzo), zważywszy na tekst i towarzyszący piosence teledysk. Najwyraźniej szefowie brytyjskiego labelu EMI Records, który od połowy lat siedemdziesiątych aż do początku XXI wieku był wydawcą albumów Richarda, nie wierzył jeszcze w moc kasetowego nośnika i odtwarzacza firmy Sony tak bardzo, jak w magię czarnej płyty. (MAK)

*** *** *** *** ***

Bądź na bieżąco z publikacjami na blogu AxunArts. Zapisz się już dzisiaj do newslettera. Polub blog na Facebooku oraz obserwuj autora na Instagramie i Twitterze.

Q&A: odpowiadam na Wasze pytania! Kliknij w grafikę powyżej i obejrzyj film

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.