Krótka piłka #112: Do tanga dwojga, do rapu dwóch

Krzysztof Cugowski śpiewał kiedyś, że do tanga trzeba dwojga. Patrząc na historię hip-hopu i sukcesy duetów na tej płaszczyźnie muzycznej, można śmiało wysunąć wnioski, że do rapu potrzeba dwóch.

Warszafski Deszcz
„PraWFDepowiedziafszy”

„Jesteśmy nocą i dniem – zamykamy dobę / Jesteśmy dobrem i złem – taką mamy robę. / Masz tu wodę i ogień. Masz tu piekło i niebo. / Masz tu trochę wszystkiego. Masz tu mnie i jego” – rymują naprzemiennie w utworze „Czarny i biały” Tede i Numer Raz charakteryzując samych siebie. Faktycznie, panowie zawsze postrzegani byli jako przeciwieństwa: Numer, który był zawsze spoko i Fleja niebojący się powiedzieć głośno, co myśli o polskiej scenie i jej reprezentantach. I chociaż nie wszystkim podobały się solowe dokonania obu raperów, tak w przypadku nagrywania pod szyldem Warszafskiego Deszczu opinie były pozytywne. I chociaż od premiery pierwszego krążka WFD minęło już ponad dziesięć lat, a „PraWFDepowiedziafszy” to czwarta płyta grupy, pomysł na wspólne nagrywanie raperzy mają wciąż taki sam. Kolejny raz zabierają nas w dawne czasy, a tematy wspominkowe stanowią tutaj niemal trzy czwarte krążka (singlowe „Gdzie tamte dziewczyny?”; „Piątek” opisujący pierwsze spotkanie Jacka z Michałem; „Być kimś w życiu”, w którym raperzy powracają do marzeń z dzieciństwa). Zgodnie z koncepcją znaną z wcześniejszych albumów, także i tym razem Numer i Tede serwują nam po solowym utworze („Dzień świstaka” i zamykający płytę, chyba najczęściej komentowany kawałek z wydawnictwa – „Zrobiliśmy coś ważnego”). Młodsi słuchacze zaskoczeni zostali faktem, że dziewięć podkładów jest autorstwa Granieckiego. Starsi, pamiętający premierę „Nastukafszy…”, przyjęli ten fakt jako coś dobrze znanego. I wszystko byłoby pewnie doskonale, gdyby nie żale wylewane przez TDF’a, których – nawet jako jego oddany fan – mam osobiście po dziurki w nosie.

Solar & Białas „Z oślej ławki mixtape”;
Solar & Białas „Z ostatniej ławki”
Solar i Białas są albo mistrzami prowokacji, albo zupełnie niepoważnymi koleżkami. Zapowiadając właściwy album materiałem zatytułowanym „Z oślej ławki” wiedzieli jedno – będą o nich mówić. Czy dobrze, czy źle – to już nie było istotne. Ważne, żeby mówili. Duet zebrał w rezultacie masę krytycznych komentarzy. Komentarzy, dodajmy, zupełnie zasłużonych. Mixtape będący, jak sami to zaznaczyli, efektem ubocznym pracy nad płytą, zawiera remiksy, numery, które nie dostały się na krążek oraz niepublikowane wcześniej kawałki. Puszczenie w obieg „Z oślej ławki” było teoretycznie zupełnie niepotrzebne. Teoretycznie, bowiem kiedy na tle słabego mixtape’u postawimy album „Z ostatniej ławki”, okazuje się, że Solar i Białas nie są najgorszymi raperami w tym kraju, potrafią składać rymy, a ich linijki szybko zapadają w pamięć. Ciekawie prezentuje się już otwierające „Intro” utrzymane w konwencji znanej chociażby z wspomnianego wcześniej „Czarny i biały” Warszafskiego Deszczu. Nagrane do klimatycznych bitów „Stop klatka” i numer tytułowy bujają mocno głową. Fani nowocześniejszych, elektronicznych podkładów również zawiedzenia nie będą („Urwany film”). Nie można pominąć także gościnnych linijek m.in. Danny’ego („Nieporozumienie”), Bonsona (bardzo fajna zwrotka w „Nienormalnie”) oraz Te-Trisa („Nie dbam o to”). O wersach skierowanych w stronę Eldo tym razem ani słowa. Mixtape (którego nie polecam) oraz płyta (którą chwalę) do sprawdzenia na solarbialas.blogspot.com.

„Z oślej ławki mixtape”

„Z ostatniej ławki”

Jay-Z & Kanye West „Watch the Throne”
Problem tej płyty bardzo dobrze uchwycił Bartosz Winczewski w swoim tekście opublikowanym na łamach „Przekroju” (nr 34 [3452], 22 sierpnia 2011 roku), dlatego też tutaj o „Watch the Throne” będzie bardzo krótko, gdyż nie ma sensu się powtarzać. To nie jest arcydzieło napisał recenzent, a ja zgadzam się z nim w stu procentach. Zarówno Jay-Z, jak i Kanye West nagrywali już w przeszłości płyty lepsze, ba, rzec by można – genialniejsze. Połączenie sił sprawiło, że każdy musiał oddać połowę pola kompanowi po fachu. Oczywiście w efekcie końcowym nie ma to i tak żadnego znaczenia – płyta jest spójna, całościowo zachęca do ponownego wciśnięcia przycisku play i jak na ten moment, jest chyba numerem jeden w swoich gatunku.

Mateusz „Axun” Kołodziej

1 komentarz

  1. R. pisze:

    axunarts rok/2 lata temu > axunarts teraz. co sie z wami kurwa stało? straszną chałę teraz odstawiacie.

    Polubienie

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.