Podsumowanie 2010 roku – część 4: Wojtek Kamiński

Czwarta, przedostatnia część naszej akcji, która ma na celu podsumować 2010 rok. Tym razem swoje typy przedstawia Wojtek Kamiński. W dalszej części wpisu, po krótkim wstępie, będziecie mogli zapoznać się m.in. z listami TOP5 albumów (Polska i zagranica). Zapraszamy.

Piszę to w chwili, gdy już nic w roku 2010 mnie nie zaskoczy, choć niekoniecznie był to celowy manewr. Poprzedni rok był w Polsce rozczarowaniem, na świecie niespodzianką i odkryciami. Mam tylko nadzieję, że obecny będzie znacznie lepszy, bo tak – uważam że w tym roku nie było w Polsce rewelacji. Oczywiście, pojawiła się „Granda” Moniki Brodki, która dla wielu była zaskoczeniem, był „POP” Mozila, w którym artysta pokazał klasę, ale przyznam się szczerze, że w ogóle do mnie te albumy nie trafiły. Niemniej doceniam wartość tych, a także innych albumów, które pojawiły się w zeszłym roku i zauważone przez media, krytyków lub słuchaczy, nie zostały zauważone przeze mnie. No to do rzeczy.

NAJLEPSZE
PŁYTY 2010 ROKU – POLSKA

1. Kim Nowak „Kim Nowak”
Absolutny album nr 1 w tym roku. Nie chodzi o to, że bracia Waglewscy, nie chodzi o to, że „kolejny album Fisza”, jak pewnie niektórzy podejrzewają. Szczerze – potraktowałem ten album jako debiut. Brud, przesterowany bas, rock. Ośmielę się powiedzieć, że to pierwszy prawdziwie rockowy album od wielu, wielu lat w polskiej muzyce popularnej. Nieustannie do niego wracam i jestem pewny, że zainteresuję się kolejnymi krążkami Kim Nowak.

2. Abradab „Abradabing”
Abradab i O.S.T.R. – jestem na tak. Po chłodno przyjętym poprzednim albumie Daba, myślę że tym zadośćuczynił wrednym szydercom. Mnie na pewno. Niezłe bity, świetne, często dowcipne teksty, Abradab w dobrej formie.

3. Lao Che „Prąd stały/Prąd zmienny”
Ostrzegali, że to nie będzie koncept album. Spięty w każdym możliwym wywiadzie mówił, że warstwa muzyczna będzie mocno inspirowana dawną elektroniką, jak na przykład Kraftwerk. Mimo wszystko, jest to bardzo spójny album, z genialnymi tekstami i niezłą warstwą muzyczną. Mam wrażenie, że album się pojawił, narobił trochę szumu i poszedł w niepamięć i chyba już każdym ich krążek będzie porównywany do „Powstania Warszawskiego”. Szkoda.

4. DonGuralEsko „Totem Leśnych Ludzi”
Długo się zastanawiałem, czy na czwartym miejscu umieścić Gurala czy „Tylko dla dorosłych” Ostrowskiego. Ostatecznie Ostry i tak ma poniekąd drugie miejsce, ale przyznam, że „Tylko dla dorosłych” umieściłbym na liście najsłabszych albumów tego roku. A „Totem Leśnych Ludzi” to kawał solidnego rapu. Mamy i tłuste bity, i solidną, mądrą nawijkę. Jestem za krokiem naprzód, jak to zrobił Gural, a nie podskokiem w stylu Ostrowskiego.

5. Vavamuffin „Mo’ Better Rootz”
Przyznam szczerze – mój zawód roku. Fakt, album spodobał mi się, posłuchałem go parę razy, parę numerów zostało w głowie. Ale to tyle. Do „Vabang!”, czy „Inadibusu” chętnie będę wracał, a do tego albumu – przy okazji. Najlepsze jest jednak to, że gdyby ten krążek został wydany przez jakąś inną, nieznaną dotąd mi formację, pewnie spodobałby mi się znacznie bardziej i zająłby znacznie wyższe miejsce w rankingu. Ale od najlepszej grupy raggamuffinowej w Polsce oczekuję czegoś na równie – najlepszym – poziomie.

NAJLEPSZE
PŁYTY 2010 ROKU – ZAGRANICA

1. Various Artists „Ninja Tune XX: 20 Years of Beats and Pieces”
Co prawda nie jest to jeden krążek, a wiele woluminów, przy czym ogólnodostępne są dwa dwupłytowe woluminy. A daje nam to 4 płyty elektroniki na najwyższym poziomie. Takie postacie i grupy jak: Amon Tobin, Coldcut, Jaga Jazzist, Eskmo, Roots Manuva, DJ Vadim. Mógłbym tak wymieniać i sami wykonawcy mogliby wypełnić uzasadnienie. Absolutne mistrzostwo, Ninja Tune ma się czym chwalić, do tego stopnia, że nie jestem w stanie wybrać jednego utworu, który podoba mi się najbardziej. Mistrzostwo, zarówno jako album jubileuszowy, jak i oczywiście wydawnictwo.

2. Kidkanevil „Basho Basho”
Odkryłem go przy okazji festiwalu Tauron Nowa Muzyka w Katowicach, na który miałem się wybrać, ostatecznie się nie udało. „Zaczynając” jako bitmejker w Stateless teraz jest absolutnie pełnoprawnym artystą, który, inspirując się Japonią, zrobił album, gdzie hip-hop przeplata się z glitchem i 8-bitowymi samplami rodem z Nintendo. Słuchanie tego albumu to jednocześnie niesamowita frajda, ale i wewnętrzny spokój. Można jednak pokiwać głową (vide „Drunken Master”). Zdecydowanie nie jest to album tło i zdecydowanie jest to świetna pozycja i gdyby nie NT – to byłby niekwestionowany numer 1 w moim rankingu. Niemniej zarówno do tego, jak i dwóch poprzednich krążków, nieustannie wracam, bo warto.

3. Bonobo „Black Sands”
Kolejny krążek Bonobo, kolejna świetnie wybrana gościnnie kobieta, kolejny świetny album. Simon Green to solidna firma, co na „Black Sands” tylko udowadnia. Niesamowicie spokojna, pozytywna płyta. Głos Andrey’i Tatyany znakomicie pasuje do kompozycji, a promujący album „The Keeper”, to wspaniale wiosenny numer. W ogóle ten album to taki synonim wiosny. Warto, warto słuchać.

4. Pretty Lights „Making Up A Changing Mind/Spilling Over Every Side/Glowing In The Darkest Night”
Tu też nie do końca album, a trzy EPki wydane w tym samym roku. Pretty Lights, czyli Derek Vincent Smith, łączy downtempo z elementami dubstepowymi i hip-hopem, podsycone funkowym sosem – jak to ma nie bujać? Świetne combo, znakomite kompozycje. Genialność i każdy może to sprawdzić, ponieważ albumy można za darmo ściągnąć z oficjalnej strony wykonawcy.

5. Royksopp „Senior”
Bezpośrednia kontynuacja „Juniora”, choć tak naprawdę wspólne jest tylko „Tricky Two”. Dla odmiany – nie jest to wesoły album, jest mrocznie (no, na pewno mroczniej niż na „Juniorze”), depresyjnie, a optymizmu można szukać ze świecą. Jest to zdecydowany powrót do formy norweskiego duetu, po koszmarnie słodkim i wesołym poprzedniku, który nijak nie chciał mi się spodobać. „Senior” za to się podoba, bardzo.

* * * * *

Jeśli chodzi o wydarzenia muzyczne, to nie umiem wydzielić jednego dla Polski i dla reszty świata. Cieszy mnie to, że na festiwalach z roku na rok udaje się w Polsce sprowadzić coraz większych i coraz lepszych wykonawców. W 2010 roku Ninja Tune również w Polsce obchodziła swoje urodziny na FreeFormFestival w postaci Coldcut, czyli samych ojców założycieli wydawnictwa, był Igor Boxx ze świetnego polskiego duetu Skalpel, tym razem solo. Świetny Sonisphere, gdzie w jednym miejscu spotkali się: Metallica, Anthrax i Megadeth. Massive Attack, Nas & Damian Marley, Gorillaz czy Fatboy Slim na Open’erze. Cieszy też to, że rap znów pokazał się w mediach jako ten, który może sprzedawać ogrom płyt i nie jest złożony z samego bandyckiego nasienia, pomimo niechlubnych wyjątków, z którymi wiecie co zrobić. Jeśli jest coś, co mi się nie podoba, to chyba tylko cały ten hype na Kamila Bednarka i promowanie swojej płyty programem rozrywkowym. Gdyby album był naprawdę dobry – broniłby się sam. Wiem, że z debiutem jest ciężko, ale hej – Mozilowi się udało Vavamuffinom też się udało, nie od razu byli popularni w środowisku. A propos – Natural Dread Killaz w końcu, po wielu latach zmagań, wydali album, ale ponieważ leżących się nie kopie, to tyle mojego komentarza. Jeśli mam jakieś życzenia, zarówno dla Was i jak dla mnie, to niech nam będzie więcej dobrej muzyki w Polsce i więcej dobrego humoru, bo będzie nam potrzebny.

4 Comments

  1. Agata

    Gorillaz na Open’erze? Chyba raczej chodziło Ci o Gorillaz Sound System, bo ten z Damonem Albarnem jeszcze nie był w Polsce.

    Polubienie

  2. Anonim

    yup. mały skrót myślowy. w sumie to tak jakbym napisał, że przyjechał bonobo, a nie bonobo live band. kajam się ; )

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.