Strachy Na Lachy – Dodekafonia

Konsumpcjonizm, wieczna walka o wszystko, dążenie do celu po trupach, i oczywiście ciągłe narzekanie. Całkowity nihilizm, bo tak najłatwiej. Zmieszać wszystkich z błotem, siebie podnieść na piedestał, a o problemach milczeć. Teraźniejsze polskie społeczeństwo, panie i panowie…

Otoczenie zawsze miało wpływ na życie każdego z nas. W sztuce widać to szczególnie, a już zwłaszcza w polskiej muzyce. Krzysztof „Grabaż” Grabowski to jedna z postaci w polskiej muzyce, która idealnie potrafi przedstawić rzeczywistość w charakterystycznych dla siebie tekstach piosnek. Przepełnione metaforami, dwuznacznymi odniesieniami, czasem bardzo dosłownie, a czasem między słowami dają do zrozumienia, że żyjemy w kraju, w którym chcą nas zrobić w chuja.

Na najnowszy album Strachów Na Lachy, „Dodekafonia”, przyszło nam czekać od wydania w 2008 roku „Zakazanych piosenek”. Muzycznie album bardzo udany, widać było, że z każdym krążkiem grupa coraz bardziej się rozwija, a wiadomo, że nastolatkami to oni już nie są. Jednak zarówno ten album, jak i poprzedni („Autor”) nie zawierał tekstów autorstwa „Grabaża”. Czyli paradoksalnie tego, za co jest ceniony najbardziej. Sam przyznawał, że w chwili obecnej potrzebuje odpoczynku i natchnienia, że wpadł w coś na kształt kryzysu wieku średniego. Zawieszając swój główny zespół, Pidżamę Porno, naraził się na ogrom krytyki. Próbował dalej robić swoje ze Strachami, ale jego twórczość już zawsze porównywana będzie z Pidżamą. A to nie o to przecież chodzi… Każdy głupi widzi, że Strachy to nie Pidżama, że muzyka tych zespołów różni się i same teksty „Grabaża”, choć jak zwykle, w jego stylu, po prostu nie odnalazłyby się w twórczości Pidżamy. Wobec tego Grabowski oświadcza, że „Dodekafonia” może być jego ostatnim albumem.

Muzycznie na albumie widać dalej kontynuowaną ewolucję, której zalążki słychać było już na dwóch wcześniejszych płytach. Słuchając cowtorkowych audycji autorskich „Grabaż wieczorową porą” w radiu Roxy FM przywykłam do gustu muzycznego wokalisty, który ma wyraźnie odzwierciedlenie na tym krążku grupy (z resztą, jest on autorem całej muzyki na albumie). Czasem sama zastanawiam się, jaki wpływ na twórczość zespołu Strachy Na Lachy mają pozostali muzycy, czy nie są tylko tłem dla samego „Grabaża”… Cóż, wolę pozostawić tę kwestię nierozstrzygniętą – na koncertach sprawdzają się genialnie.

„Dodekafonia” to 11 całkowicie zróżnicowanych utworów z genialnymi tekstami, które nie podlegają jednoznacznej analizie. Nie będę rozpisywać się nad własną ich interpretacją, bo nie sądzę, żeby akurat ona była słuszna czy też ważna. Ze swojej strony mam nadzieję, że „Grabaż” się nie podda i nadal będzie nagrywać takie albumy, bo słuchając „Dodekafonii” ma się to miłe złudzenie, że nie jest się w tym cywilizacyjnym bagnie samemu.

Podsumowując: jestem chory na wszystko, kochana, i nie wiem, co mnie tu czeka.

2 uwagi do wpisu “Strachy Na Lachy – Dodekafonia

  1. Polska, Polacy, a zwłaszcza otoczenie, to nie żadne narzekanie, dążenie po trupach do celu. To rozwinięty, zamożny kraj Zachodu, nowoczesny, pozytywny i te cechy widać w ludziach. Nie ma żadnego bagna i syfu i żałosnych ludzi, którzy musieli by w czymś takim żyć i bezradnie biadolić na swój los.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.