Robert “Robson” Pruski – Ktoś kto tego nie przeżył osobiście, raczej nie zrozumie… (wywiad)

Gitarzysta zespołu Testor opowiada o swoich początkach w formacji, wspomina debiutancką płytę oraz … Wywiad wyjaśni wszystko. Zapraszam do lektury.


Witaj! Dzięki, że zgodziłeś się na wywiad. Na początku powiedz dlaczego ten gatunek muzyczny?
Hmm, trudno pytanie. Pewnie dlatego, że w naszych żyłach płynie rockowa krew. Wychowaliśmy się na tej muzyce i kiedy narodził się w naszych głowach pomysł, żeby grać na instrumentach, wybór stylu był oczywisty.

A dlaczego taki, a nie inny instrument?
Nie wiem, zawsze podobał mi się dźwięk gitary. Poza tym zajmuje mniej miejsca niż perkusja .

Rozumiem. Przejdźmy teraz do zespołu. Jak trafiłeś do kapeli?
Tak się złożyło, że grałem ze znajomymi w tym samym klubie co Testor. Często spotykaliśmy się podczas przerw w graniu na korytarzu i gawędziliśmy. Kiedy zaczęło się nieciekawie układać w mojej kapelce, chłopaki z Testora zaproponowali mi współpracę. I tak sie zaczęło.

Jednak w Testorze też nie było chyba zawsze ciekawie, bo skład zmieniał się kilkakrotnie?
Ciężko powiedzieć, że było nieciekawie. Po prostu niektórym ludziom brak wytrwałości w dążeniu do celu. Jeśli coś nagle się wali, to trzeba się wziąć w garść i działać, a nie poddawać się i szukać szczęścia gdzie indziej. Nie ukrywam, że przez takie osoby zespół nie odniósł większego sukcesu na rynku. Każda zmiana w składzie powoduje opóźnienia i cofanie się wstecz. Jest jeszcze jedna sprawa…

Tak…
Czasami życie zmuszało ludzi do rozstania się z muzyką. Niestety w naszym kraju muzyka jest większości przypadków kosztownym hobby. Jaro nasz przedostatni basista odszedł, bo założył własną firmę i chcąc się utrzymać na rynku, musiał maksymalnie poświęcić swój czas interesom. Smutne ale prawdziwe.

Rozumiem. Jednak jako zespół rock’owy jesteście znani fanom tej muzyki. Występowaliście przecież na Jarocinie. Ile razy dokładnie?
Jarocin to odległa przeszłość. Owszem występowaliśmy tam 2 razy, dokładnie w roku 93 i 94, ale dla większości obecnych fanów ciężkiej muzy są to czasy zbyt odległe. Wtedy większość z nich oglądała Bolka i Lolka i nie miała pojęcia o muzyce. Ja więcej uwagi poświęciłbym festiwalom w Węgorzewie i Przystankowi Woodstock.

No właśnie Węgorzewo – I miejsce na festiwalu, które umożliwiło zespołowi zawarcie kontraktu z wytwórnią. To prawda?
Tak, w 95 roku wystąpiliśmy w konkursie na festiwalu w Węgorzewie i tak się złożyło, że zajęliśmy pierwsze miejsce. Było super, byliśmy naprawdę mile zaskoczeni. W konsekwencji wyruszyliśmy jeszcze w tym samym roku na wspólna trasę koncertową z Vader, Sweey Noise i Proletaryat, a w 96 roku weszliśmy do studia Winicjusza Chrusta w Sulejówku, żeby nagrać debiutancką płytę „Ruiny”.

Po debiucie troszkę się pozmieniało w kapeli – doszedł nowy wokalista. Co wniósł nowego, świeżego?
Patrząc na to wszystko z perspektywy czasu odejście Krzyśka Rusteckiego z zespołu było wielka stratą. Do dnia dzisiejszego jest on uznawany za najlepszego wokalistę, jaki śpiewał w Testorze. Osobiście zgadzam się z tym zdaniem. Nowy wokalista wniósł nowe rzeczy do kapeli, na pewno był osobą, z którą przeżyliśmy wiele zajebistych chwil, chociażby 2 występy na scenie Przystanku Woodstock. Pozostał on jednak pewnym epizodem w życiu kapeli.

No właśnie Przystanek – obecnie chyba największe przedsięwzięcie rock’owe w Europie. Powiedz jak to jest grać prze taką publiką?
Ktoś kto tego nie przeżył osobiście, raczej nie zrozumie… To jedna ze wspanialszych chwil jakie spotkały mnie w życiu. Stoisz przed kilkuset tysięczną publicznością, patrzysz na wszystkich z góry. Zaczynasz grać jakiś riff i cały ten organizm zaczyna falować. Kurz unosi sie na wysokość kilku pięter, falują flagi, sztandary, ludzie krzyczą, skaczą i skandują. Odnosi się wrażenie, jakby się miało skrzydła i unosiło nad sceną. Zajebista sprawa. Marzymy wszyscy, żeby zagrać tam ponownie.

A czy jest możliwe porównanie Jarocina z Przystankiem?
Nie, to zupełnie dwie różne imprezy. Jarocin to impreza, która była oazą dla buntowników. Tam wyrażało się swoje poglądy polityczne, protestowało przeciwko panującemu ustrojowi. To była głównie impreza punk rockowa, do której podłączyły się inne style. Poza tym impreza o wielkiej sławie, ale znacznie mniejszej skali. Jedynie podobieństwo to to, że obydwa festiwale opierały się na masowych spendach miłośników niekomercyjnej muzy.

W roku 1999 wydaliście dwa dema. To dość długi okres ‚bezpłodności muzycznej’ nieuważasz? Czym był on spowodowany?
Trochę się mylisz. W międzyczasie nagrywaliśmy, przy czym zdecydowaliśmy się wydać dema w 98, 99 i 2000 roku, czego konsekwencją było wydanie płytki 50% obejmującej nagrania z 2000 i 2001 roku. ale przestój spowodowany był jak zwykle zmianami personalnymi i poszukiwaniem nowych muzyków. Wydać to duże słowo. Raczej udostępnić zainteresowanym.

No w sumie tak. Druga płyta ukazała się w 2001 roku, jednak jest do nabycie jedynie droga internetową. Nie uważasz, że to trochę ograniczyło jej promocje i możliwości?
Pewnie tak, trochę egzemplarzy sprzedaliśmy w trakcie naszych koncertów. Niestety nie poczyniliśmy odpowiednich działań, żeby znaleźć dystrybutora tego materiału.

A czy tytuł płyty ma być nawiązaniem do dawnych czasów, kiedy nagrywano muzykę w garażach?
Tak, materiał stanowi zbiór dwóch demówek, które nagrywane były bardzo ekonomicznie tzn. cała muza na setkę, dogranie solówek i wokali. Dlatego też nazwaliśmy ten zbiór 50%. Był to półprodukt, stanowiący jakiś procent naszych możliwości.

A czy można zaryzykować stwierdzenie, że jesteście zespołem łączącym pokolenia? Graliście w końcu na Jarocinie i długo po tym na Przystankach organizowanych przez Owsiaka?
Chyba można, w sumie niewiele zespołów tak długo wytrzymało. Cieszę się, że niektórym teraz zaczęło się układać, np. Hunter, do niedawna jechali na tym samym wózku. W sumie grają z 15 lat, a sukcesy przyszły dopiero teraz.

Trochę wraca teraz moda na rock, coraz częściej w mediach granych jest kawałków tego gatunku, chociaż na pewno dalej za mało, prawda?
Zdecydowanie za mało! Na palcach jednej ręki można policzyć audycję promujące cięższe dźwięki. Ale to dobrze, że pojawia się ich coraz więcej, szkoda tylko, że głównie puszczają muzę zza wielkiej wody.

A czy związku z tym, że jest lekki wzrost chęci na rock planujecie wydać kolejną płytę?
Planujemy, jak najbardziej. Ale teraz pracujemy nad materiałem. A jak go już zrobimy, to pozostanie kwestia funduszy na studio, znalezienia ewentualnego sponsora. Bo jeśli się nie uda go znaleźć, to nie wiem, czy uda nam się wyłożyć potrzebną kasę….

Przejdźmy teraz do Twojej osoby. Jesteś gitarzystą, dlaczego ten instrument też już wiemy. Powiedz zatem kiedy zacząłeś przygodę z muzyką?
Jakieś 15 lat temu, a może i więcej. Zaczynałem grać razem z moim dobrym kumplem, który obecnie gra na basie w zespole Dive3d. Byliśmy zafascynowani wieloma kapelami i marzyliśmy, żeby pójść w ich ślady. W jakimś stopniu te marzenia udało nam się zrealizować.

Kto inspirował Cię do gry?
Hmm, trudne pytanie. Było dziesiątki kapel, które wywarły na mnie ogromny wpływ. Zaczynałem od Iron Maiden, potem przerzuciłem się na nieco cięższe brzmienia: Metallica, Slayer, Testament, Anthrax, czyli kapele pod znaku thrash metalu.

Czy jako rockman zetknąłeś się ze stereotypem rockmen’a? Miałeś z tym jakieś problemy, niesmaczne sytuacje?
Raczej nie… Oczywiście w jakiś sposób chciałem być identyfikowany z tą muzyką, więc zapuszczałem włosy, nosiłem katany z naszywkami, glany, w późniejszym okresie ramoneskę. Czasami natrafiałem na typków, którym nie podobały się moje długie włosy, ale obyło się bez większych ekscesów.

Odejdźmy teraz na chwilę od ciężkiego grania i w ogóle od muzyki. Czym się zajmujesz prócz gry?
Prowadzę dość spokojne życie. Mój czas upływa głównie na pracy. Ale staram się też poświęcać czas żonie i córce. Co jakiś czas lubię poimprezować w gronie znajomych. Jak jest ciepło jeżdżę na rolkach albo na rowerze. Poza tym inne formy rozrywki: kino, czasami teatr, no i oczywiście koncerty, na których staram się bywać możliwie często.

A masz jakieś inne hobby niż gitara i muzyka?
Po części odpowiedziałem we wcześniejszym pytaniu. Ostatnimi czasy gram w scrabble on-line. Właśnie dzisiaj dostałem manto od jakiejś panny i jestem odrobinę wkurw…. hehehe. Co jakiś czas zmieniają mi się upodobania. Pamiętam jak godzinami tłukłem się z kumplami grając w sieci w Call Of Duty. Każdy pewnie to przechodził. W każdym razie jak jest ciepło, staram się korzystać z pogody, jakiś wypadzik do lasu albo na działkę do teściów. Zimne piwko, grill i słońce oraz leniuchowanie na leżaku rekompensuje wszystkie troski.

Ok, na koniec pytania o Twój gust. Jaka jest Twoja ulubiona płyta (niekoniecznie rock’owa)?
Wow, cholernie ciężkie pytanie! Nie potrafię wybrać spośród setek pozycji z mojej płytoteki. Więc nie odpowiem ci na to pytanie.

Ulubiony artysta/zespół?
Jest ich kilka, a wśród nich: System Of A Down, Dream Theater, Disturbed, Incubus i wiele innych…

Czego zespołowi i Tobie indywidualnie życzyć?
Trochę więcej szczęścia, bo jak dotąd bardzo go nam brakuje. Chciałbym wreszcie nagrać porządnie płytkę w dobrym studio i mieć dobra jej dystrybucję. Żeby każdy komu spodoba się nasza muza, mógł ją bez problemu kupić.

I tego Wam życzę. Ostatnie słowo dla userów forum?
Kibicujcie nam w naszych działaniach, przychodźcie na koncerty i wpadajcie czasem na naszą stronę: http://www.testor.prv.pl. Potrzebujemy Waszego wsparcia. Dzięki, że przebrnęliście do końca wywiadu. Pozdrawiam

Dzięki za wywiad.


Wywiad dla http://www.axunmusic.fora.pl (Grudzień 2005)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.